piątek, 18 maja 2012

ROZDZIAŁ 13. "Motor"

-Śpiochu , wstawaj ! – ktoś szturchał mnie za ramię i próbował rozbudzić . Rozchyliłam lekko powieki . Wszystko było zamazane. Przetarłam oczy . Nad moim łóżkiem stał szeroko uśmiechnięty Erick.
- Czego chcesz ? – zapytałam ze złością .
- Nie wiem czy wiesz, ale za dwadzieścia minut mamy być w szkole . – zrobiłam wielkie oczy . Dwadzieścia minut ?! Przecież ja się nie wyrobię ! Jak petarda wyskoczyłam z łóżka i pomknęłam do łazienki . Szybki prysznic . Tym razem nie myłam włosów, ponieważ nie były aż takie złe … Pomalowałam szybko rzęsy tuszem , włosy związałam w koński ogon i pobiegłam w bieliźnie do pokoju . Erick wciąż na mnie czekał . Nie martwiłam się tym ,że biegam koło niego w majtkach i biustonoszu . Wyciągnęłam z szafy czarne legginsy i białą luźną bokserkę . Narzuciłam na to jeszcze czerwony sweterek i ubrałam do tego takiego samego koloru Conversy . Wyglądałam całkiem nieźle . Umyłam szybko zęby i podbiegłam do biurka ,aby spakować wszystkie potrzebne książki . Wampira już nie było w pokoju , zbiegłam więc na dół .
- Jestem już gotowa ! – prawie że krzyknęłam oznajmiając to moim przyjaciołom .
- Masz szczęście ,że masz wampirze zdolności , dzięki temu to wszystko zajęło ci tylko 5 minut ! – powiedziała z zaskoczeniem Flor . Potem poszliśmy wszyscy do samochodu . Na pierwszej lekcji mieliśmy omawiać „Tristan i Izolda” . Bardzo lubię tę książkę . Czytałam ją bardzo dużo razy . To przez to ,że jak byłam mniejsza to czytałam co popadnie , a moi rodzice w biblioteczce mieli książki tego właśnie typu . Podjechaliśmy pod szkołę . Dzisiaj także wszystkie oczy były zwrócone na nas ,ale przyglądali nam się z mniejszym zaciekawieniem niż wczoraj . Przy wejściu czekał Logan ze swoją siostrą . On jak zwykle promiennie się uśmiechał , zaś ona miała minę brytyjskiej księżniczki . Wiecznie dumna i panosząca się po kątach . Grrrr .
- Cześć wszystkim ! – przywitał się z nami Logan . Na co wszyscy odpowiedzieli mu równie przyjaźnie . Nawet Erick był dzisiaj wesoły i miał pogodną minę . Spojrzałam na Mercedes . Chyba nie ma zamiaru się z nami przywitać . Trudno , sama to zrobię .
- Hej Mercedes . – uśmiechnęłam się do niej radośnie . Ona popatrzyła na mnie zdziwiona .
- No cześć . – wyglądała na niepocieszoną . Nie lubię jej to prawda ,ale może w środku nie jest taka zła… Zauważyłam ,że raz po raz zerka na Ericka , chyba jej się podoba . Postanowiłam ,że użyję mojego daru i mu to przekażę .  Pokazałam mu jak się na niego patrzyła . Spojrzał na mnie pytająco . Przytaknęłam .
- Mercedes masz teraz WF prawda ? – zagadał do niej . On zrobiła wielkie oczy . Wydawała się być zaskoczona tym ,że do niej się odezwał .
- Tak ,to prawda .
- Ja też mam . A może będziesz ze mną w parze ? – zaproponował . Dziewczynie od razu twarz rozpromieniała .
- Pewnie ! – była bardzo podekscytowana . Erick też to zauważył , bo uśmiechnął się pod nosem .  Zabrzmiał dzwonek na lekcję ,szybko popędziliśmy do klas. Otworzyłam drzwi . Stał za nimi zły nauczyciel .
- Panno Cullen , prosiłbym ,żeby to był już ostatni raz . Dobrze ?
- Oczywiście panie Burke . – poczułam się trochę głupio . Usiadłam do wolnej ławki . Nauczyciel zaczął omawiać lekturę. Chyba czytał jakiś fragment . Ale jakoś nie mogłam się skupić . Po głowie wciąż chodziło mi to , co się może dziać z Jacob’em . W pewnym momencie myślami byłam gdzie indziej . Po paru minutach zauważyłam ,że mój nauczyciel stoi nade mną i coś do mnie mówi .
- Panno Cullen , jestem zmuszony wpisać ci uwagę ,za nie uważnie za lekcji .
- Przepraszam pana .
- Nie zrobię ci tego ,pod warunkiem , że powiesz nam twój ulubiony cytat ,z tej właśnie książki , którą omawiamy . – powiedział pewny siebie . Miał chyba nadzieję ,że tego nie umiem . Ale się mylił . Wstałam i zaczęłam swój monolog :
- "Obróciła się ku wschodowi i pomodliła Bogu. Potem okryła nieco zwłoki , ułożyła się przy nich wzdłuż swego przyjaciela, ucałowała mu usta i twarz i obłapiła go ciasno: ciało przy ciele, usta przy ustach. I tak oddała duszę, umarła przy nim, z boleści po miłym przyjacielu." – powiedziałam poetyckim głosem . Wszyscy patrzeli na mnie zdziwionymi oczami . Ja z uśmiechem na twarzy usiadłam na krześle. Spojrzałam na pana Burke’a . Miał skwaszoną minę .
- Dobrze …Tym razem ci popuszczę . – i podszedł do swojego biurka . Byłam z siebie zadowolona . Reszta lekcji szybko mi minęła . Ostatni miałam WF . Lubiłam ten przedmiot, w przeciwieństwie do Belli . Dzisiaj graliśmy w siatkówkę . Zostałam wyznaczona na kapitana . Wygraliśmy wszystkie sety . Po skończonych lekcjach poszłam na parking . Nikogo tam nie było . Zdziwiłam się . Obiecali ,że na mnie poczekają . Sprawdziłam telefon . Są 3 sms-y . Pierwszy od Logana . Napisał w nim ,że dzisiaj musiał wcześniej wyjść , bo pojechał z rodzicami do lekarza i że odwołuje nasze popołudniowe spotkanie , o którym zupełnie zapomniałam . Następny był od Ericka . Pojechał z Mercedes do Seattle . Ucieszyłam się z tego powodu . Może tym sposobem ona stanie się milsza, a on zapomni o mnie . I ostatni . Ten jest od Florence . Przekazała mi w nim ,że Sam przyjechał po nią , bo Seth organizuje miesięcznicę dla nich . To już miesiąc ! Czyli już miesiąc nie widziałam Jacob’a . Nie chciałam po nikogo dzwonić . Postanowiłam ,że pójdę sama . Nagle na parking wjechał jakiś chłopak na motorze , odziany w dżinsy i skórzaną kurtkę . Nie przejęłam się nim zbytnio , ponieważ miał kask i nie widziałam twarzy. Stwierdziłam ,że sobie pójdę . Ale wtem owy chłopak zajechał mi drogę . Spojrzałam na niego oburzona i zdziwiona .
- Czy mógłbyś mnie przepuścić ? – zapytałam oschle . Nic nie odpowiedział . Ale odpiął kask i zaczął go ściągać . Przyjrzałam się temu uważnie . Ciekawiło mnie kto to mógł być . Nagle zabrzmiał dźwięk telefonu .
- Chwila . – powiedziałam do chłopaka i odwróciłam się ,aby odebrać . Dzwonił Edward .
- Co chcesz ?
- Gdzie ty jesteś do cholery ? – zapytał . Trochę nie spodobał mi się ton jego głosu .
- Zaraz będę . Erick i Florence zostawili mnie na pastwę losu ,więc muszę wrócić pieszo .
- Dobra ,ale pośpiesz się . – rozłączył się . Miałam się już odwrócić ,ale ktoś złapał mnie za ramię .
- A może ja cię podwiozę ? – zapytał . Ten głos był mi znajomy , obróciłam się ,aby się upewnić . Ujrzałam najwspanialszy uśmiech na świecie .
- Jake ! – wrzasnęłam i rzuciłam mu się na szyję . Łzy szczęścia napłynęły mi do oczu . On mocno mnie objął ,a ja wtuliłam się w jego tors .Pocałował mnie z miłością w czoło . – Tak się cieszę ,że wróciłeś ! Cholernie tęskniłam . – nie mogłam powstrzymać płaczu .
- Ja też tęskniłem . I to nie wiesz jak bardzo . – powiedziawszy to ujął moją twarz i wpił swe usta w moje . Lekko mnie cmokał . Ja zaś tak długo go nie widziałam ,że mi to nie wystarczało . Zaczęłam szaleńczo go całować . Poczułam ,że lekko się uśmiechnął . Nie chciałam przestać , ale obiecałam Edwardowi ,że szybko wrócę . Nasze usta się rozłączyły . On pocałował mnie w czoło i jeszcze raz mocno przytulił . Mogło by trwać to wiecznie .
- Edward na mnie czeka . – powiedziałam w końcu . –ale nie pogniewa się jak wrócę trochę później .
- Nie , lepiej chodź . Nie chce z nim zadzierać . – uśmiechnął się promiennie ,złapał mnie za biodra i usadowił na motorze . Podał mi dodatkowy kask , który od razu założyłam . On także usiadł i ubrał kask . Uruchomił maszynę . Mocno się go chwyciłam. Ruszyliśmy . Jechaliśmy szosą , zaś ja upajałam się jego zapachem oraz ciepłem jego ciała . Tak mi tego brakowało ! Nim się obejrzałam byliśmy na miejscu . Podążaliśmy do domu za rękę . Edward już chyba wyczuł nasze myśli bo wyleciał z domu jak torpeda .
- Kogo ja tu widzę ! –krzyknął przyjaźnie .
- Cześć ! – zawołał Jake . Przywiali się po przyjacielsku . Cieszyłam się ,że Jacob i Edward mają ze sobą dobry kontakt .
- Chodźcie , bo wszyscy nie mogą się na was doczekać . A właściwie , nie mogą się doczekać Jake’a . Wybacz mała . – uśmiechnął się szyderczo . Ja wtuliłam się w mego ukochanego i pokazałam ojcowi język .  Po krótkiej chwili byliśmy już w salonie . Wszyscy podeszli ,aby przywitać się z Jacob’em . Najbardziej na jego widok ucieszyła się Bella . Potem poszliśmy do mojego pokoju . Edward miał mi coś powiedzieć ,ale to może zaczekać . Usiedliśmy na łóżku . Spojrzałam mu w oczy . Uśmiechnął się do mnie .
- Nie chciałbyś dziś u mnie spać ? – zapytałam niepewnie .
- Pewnie że bym chciał . – odpowiedział . Ucieszyłam się na taką ,właśnie odpowiedz . – Ale co na to Edward z Bellą ? – zapomniałam o nich. Trudno będą się musieli z tym pogodzić .
- Nie przejmuj się nimi . – powiedziałam mu czule do ucha . Na co on przewrócił mnie na plecy ,a sam leżał nade mną . Zaczął mnie namiętnie całować . Chwyciłam jego ciało swymi nogami . On wędrował swoimi ustami coraz niżej , aż do obojczyka , gdzie składał szybkie ,ale czułe pocałunki .
- Jake , my nie możemy … - zaczęłam .
- A , rozumiem . Nie jesteś jeszcze gotowa . Nie martw się , poczekam . – po tych słowach delikatnie  cmoknął mnie w szyję .
- Nie, to nie to . Po prostu , tak trochę dziwnie się czuję , bo cała rodzina jest w domu . I jest jeszcze Edward …
- A więc o to chodzi . Dobrze . Czyli rozumiem ,że innym razem i w innym miejscu , tak ?
- Zgadza się . – uśmiechnęłam się . On położył się obok mnie . Wtuliłam się w niego . Pomimo ,że była dopiero piąta , to miałam ochotę zasnąć w jego objęciach . I tak też się stało .


-___________________________________________
i następny :D mam nadzieję ,że się spodoba . jak zwykle proszę o komentarze :)
I mam do was pytanie . Czy Logan ma starać się o względy Nessi , czy ma odpuścić i znaleść sobie inną . Nie wiem poprostu co napisać , i byłabym wzdzięczna za jakieś pomysły :D bo mam teraz jakąś blokadę XD
pozdrawiam
~cypisek : **

wtorek, 15 maja 2012

ROZDZIAŁ 12. „Przyjaźń”

Gdy wróciliśmy do domu . Byłam zmęczona . Usiadłam na sofie obok Emmeta . Oglądał on jakiś mecz . Lubiłam sport ,ale dzisiaj nie miałam ochoty na oglądanie meczu . Sięgnęłam po pilot leżący na stole , ale mój wujek mnie ubiegł .
- Chciałaś mi przełączyć mecz, tak ? Niestety ale ci się to nie uda . – uśmiechnął się złośliwie . Do pokoju wszedł Carlisle .
 - Mógłbyś mi dać pilot na chwilę ? – zapytał Emmeta .
- Ale mecz …
- To ważne . – po tych słowach wujek oddał pilot memu dziadkowi . Nacisnął na pilocie nr 1 . Na telewizorze pojawiły się wiadomości .Mówili tam , o jakimś wypadku . Ponoć spowodował go jakiś mężczyzna , który stojąc na drodze nie zauważył nadjeżdżającego auta . Co ciekawe , ten facet zniknął z miejsca wypadku . Kobieta , która prowadziła samochód mówiła , że wydawałoby się ,że nic mu nie jest . Najnormalniej w świecie odszedł z tego miejsca . Przyglądałam się drodze , na której miało miejsce to zdarzenie . Przecież to droga w Forks ! Niedaleko naszego domu . Okazało się ,że ten wypadek zdarzył się jakieś 10 minut temu . Nagle do domu wszedł Erick . Już chciał iść na górę ,ale zatrzymał go Carlisle.
- Erick , podejdź tutaj na moment .- chłopak posłusznie wykonał , to co mu kazano . – Powiedz, czy ty masz coś z tym wspólnego ?- zapytał dzidek Ericka pokazując na telewizor . On zaś nie odzywał się . Postanowiłam ,że zaingeruję .
- Erick , to ty byłeś tym mężczyną ? – zapytałam . On wydawał się być zdziwiony tym ,że odezwałam się do niego .
- Tak ,to ja … - powiedział ze wstydem .
- O stary ! – powiedział z szokiem Emmet .
- Naprawdę przepraszam was wszystkich ,nie wiem co się ze mną stało .
- Nic się nie stało ,ale spróbuj nie robić tego więcej . – powiedziała Esme , którą dopiero teraz zauważyłam. Uwielbiam ją . Zawsze potrafi człowieka podnieść na duchu. Tak też teraz uczyniła . Erick od razu poweselał. Postanowiłam ,że przestane go ignorować . Może zrozumie w końcu ,że możemy być tylko przyjaciółmi . Poszedł na górę . Podążyłam za nim. Złapałam go na schodach .
- Musimy pogadać .
- W porządku. – poszliśmy do jego pokoju .Był bardzo mały. Był pomalowany na szaro z białymi akcentami . Nie było łóżka , tylko mała sofa . Na białych półkach leżało mnóstwo książek . Na biurku leżał czarny laptop , a wokół niego były porozrzucane różne kartki . W kącie pokoju ujrzałam gitarę . Byłam zdziwiona , bo nigdy nie słyszałam ,żeby grał . Po chwili zdałam sobie sprawę ,że te kartki na biurku to nuty do piosenek . Podeszłam aby przyjrzeć się im .
- Piszesz piosenki ? – zapytałam .
- Tak , to znaczy pisze ,ale nie wiem czy są dobre … - przeglądnęłam parę z nich .
- Są świetne ! Zaśpiewasz mi ?- zapytałam z nadzieją .
- Może kiedyś ci coś zaśpiewam . A teraz chciałaś ze mną o czymś porozmawiać ,prawda ?
- Tak . Chciałam ci coś powiedzieć , a właściwie o coś cię poprosić . Cz moglibyśmy zostać przyjaciółmi i przestać się ignorować , tak jak to robiliśmy przez ostatnie tygodnie .
- Zgadzam się co do tego ignorowania ,ale nie wiem czy dam radę się tylko z tobą przyjaźnić . Kocham cię i nic na to nie poradzę .
- Proszę cie, chociaż spróbuj .
- Spróbuję , ale pod jednym warunkiem . – powiedział niepewnie .
- Jakim ?- zaczęłam się zastanawiać ,czego on może chcieć .
- Pozwolisz mi się pocałować . Ostatni raz . – nie byłam pewna . Coś do niego czułam ,więc bałam się ,że znów dam się ponieść. Ale jednak postanowiłam ,że będę silna. W sumie to ostatni pocałunek.
- Dobrze . – gdy to powiedziałam . Przysunął się do mnie , tym razem powoli . Ujął moją twarz . Spojrzał mi głęboko w oczy i wpił swe usta w moje . Delikatnie je muskał . W pewnym momencie coś we mnie pękło . Zaczęłam namiętnie go całować. On także już nie delikatnie mnie muskał , tylko począł szaleńczo składać pocałunki na moich ustach. Chwyciłam go za włosy .On objął mnie w talii i przyciągnął do siebie . Ja trzymając wciąż jego włosy , pociągnęłam za nie , aby był jeszcze bliżej mnie . On chwycił mnie za biodra i podniósł do góry cały czas całując . Uwinęłam nogi wokół jego ciała i usadowiłam się wygodnie . On teraz trzymał mnie za górną część ud . Puściłam jego włosy i delikatnie ułożyłam swe ręce na jego twarzy .Brakowało mi już tchu ,ale to było takie cudowne ! Całowaliśmy się bez opamiętania. Aż w pewnym momencie on postawił mnie na ziemi ,przestał mnie całować i delikatnie od siebie odsunął. Spojrzałam na niego pytająco . Wydawał się być rozbawiony .
- Co cię tak rozśmieszyło ? – zapytałam go podejrzliwie .
- To ,że ty mnie tak naprawdę kochasz .
- Że co ? – sama tego nie wiedziałam , a skąd on to niby mógł wiedzieć ?
- Pamiętasz jak mówiłem wam o moim darze . Poprzez dotyk potrafię odczytać czyjeś uczucia, nawet takie , o których nie wie ich właściciel . A ty mnie kochasz .
- Ale kocham także Jacoba …
- To też wiem . Wiem także go kochasz go mocniej . Więc będzie tak jak obiecałem . Spróbuję być tylko twoim przyjacielem . – powiedziawszy to uśmiechnął się do mnie .
- Dziękuję , za zrozumienie. – po tych słowach przytuliłam go mocno. On pocałował mnie w czoło. Rozmawialiśmy przez jakieś trzy godziny .Potem podszedł do komputera i zaczął czegoś szukać .Ja zaś podeszłam do okna . Spojrzałam w głąb lasu . Mimowolnie z moich oczu zaczęły płyną łzy. Erick podszedł do mnie. Położył dłoń na moim ramieniu .
- Co ci się stało, mała ?
- Tęsknie za nim … -zaczęłam płakać .
-Wiem ,wiem . Nie płacz , jakoś to będzie . – próbował mnie uspokoić . Ale to było za trudne . Musiałam się wypłakać.
- Brakuje mi jego obecności , jego żartów , uśmiechów , czułych gestów , ciepła jego ciała i  pocałunków . Po prostu brakuje mi jego całego . Już nie wytrzymuje tego . Nocami płacze , nie mogę spać . Tęsknie za nim cholernie ! - Byłam cała w łzach . Erick przytulił mnie . Od mojego płaczu miał całą mokrą koszulę ,ale nie przejmował się tym. Cieszyłam się ,że zostaliśmy przyjaciółmi .
- Nessie , nie płacz już . Wytrzymasz . On wróci . Obiecuję ci to . A teraz chyba chciałaś usłyszeć jak śpiewam ?
___________________________________________________
~ włącz teraz to : http://www.youtube.com/watch?v=Oep86ZNIi3o&feature=related ~
______________________________________________________

- Zrobisz to dla mnie ? – i w tym momencie poszedł po swój instrument . Usiadł na sofie . Podeszłam i zajęłam miejsce obok niego. Włączył odtwarzacz .Był na nim nagrany podkład keyboardowy. Zaczął grać na gitarze.
Grał świetnie ! A śpiewał jeszcze lepiej . Od razu humor mi się poprawił . Mogłam słuchać go w nieskończoność . W pewnym momencie skupiłam się na słowach , które on śpiewa . Było tam ,że kochał przez tysiąc lat i przez następne tysiąc będzie kochał , także wspomniane tam było coś o tym ,że jest tylko drugim mężczyzną w jej życiu. I że potrafiłby umrzeć każdego dnia , czekając na nią .Trochę się wzruszyłam. Poczułam jakby to do mnie była kierowana ta piosenka . Może rzeczywiście go kocham . Ale wiem też, że bardziej zależy mi na Jake’u . I tak siedziałam i wsłuchiwałam się w piosnkę graną przez ,od dzisiaj , mojego najlepszego przyjaciela .


__________________________________________________________________
Miałam dodać nastepny dopiero po 5 komentarzach w poprzednim rozdziale ,ale jakoś postanowiłam wstawić go już teraz :D Mam nadziję ,że fajny . Jak zwykle proszę o kometarze , bo jednak poprawiają one samopoczucie i sprawiają ,że pojawia się ochota na dalsze pisanie . : *
Polecam także oryginalną wersję tej piosenki , którą namieściłam powyżej .
 http://www.youtube.com/watch?v=rtOvBOTyX00
I informacja dla tych , którzy domagają się Jacoba . Że już niedługo się pojawi :)
PS. http://jazzlyn-twilight.blogspot.com/ wejdźcie na tę stronę , dziewczyna świetnie piszę i  polecam,aby przeczytać i skomentować :D
Naraźka ! ; *
~ cypisek <3

poniedziałek, 14 maja 2012

ROZDZIAŁ 11. „Szkoła”


Dziś pierwszy dzień szkoły . Jacob nie pojawił się jeszcze . Nie ma go już parę tygodni , martwię się . Ale Billy mówi , że na pewno nic mu nie jest . Mam taką nadzieję…
Staram się unikać Erick’a , ale to trudne bo mieszka on w naszym domu . I na dodatek będzie chodzi ze mną i Flor do szkoły . A propos Florence . Seth poprosił ją o chodzenie . I zgodziła się ! Bardzo się z tego powodu cieszę . Dobudowali już pokuj dla Flor, więc siedzą w naszym domu bardzo często .
I tak stałam przed szafą i rozmyślałam. Nagle weszła Bella.
- Skarbie ubierz się w końcu , zaraz przecież musicie jechać do szkoły.
-Ale mamo…
- Wiem , że cały czas przejmujesz się tą sprawą z Jacob’em , ale musisz normalnie iść do szkoły . Zobaczysz ,niedługo wróci . Chociaż na tyle nie wygląda ,ale on ma już ponad dwadzieścia lat , wie co robi . A teraz wskakuj w ubranie i nie marudź . – powiedziawszy to pocałowała mnie w czoło i zeszła na dół. Z niechęcią wyciągnęłam z szafy białą bluzkę z żabotem i czarną plisowaną spódnicę. Nienawidzę elegancko się ubierać . Czuję się wtedy tak staro…
Do pokoju weszła Florence , ubrana podobnie do mnie . Trzymała w ręce parę szpilek .
- Proszę to dla ciebie . Alice kupiła nam na rozpoczęcie szkoły .- wręczyła mi buty i uśmiechnęła się serdecznie . Ubrałam je i poszłam do łazienki uczesać się i umalować . Spięłam włosy w kok i pomalowałam rzęsy tuszem oraz zrobiłam delikatną kreskę eyelinerem. Zeszłam zmarnowana do salonu . Siedzieli tam wszyscy .
- O , widzę , że nasza Nessi wyładniała – powiedział Emmet do reszty rodziny . Poczułam się trochę głupio .
- Masz rację , jest śliczna . – powiedziała z uśmiechem Esme . Przypominał mi się Jake , on zawsze mnie komplementował . Od razu posmutniałam . Edward to zauważył… no może nie zauważy ,tylko wyczytał to w moich myślach . Podszedł od mnie i przytulił mnie .
- Nie przejmuj się, coś czuję , że niedługo wróci .
- Mam nadzieję ,że masz rację .
- Uwierz , mam rację . A teraz zmykaj do auta . Flor i Erick już czekają tam na ciebie .
- Zaraz , a ty nas nie zawieziesz ? – chciałam aby był przy mnie .
- Niektórzy nauczyciele, którzy tam pracują , uczyli mnie i Bellę . Ktoś by mógł mnie rozpoznać .
- Rozumiem . Miałam jeszcze o coś zapytać . Jako kto mam się przedstawić ?
- Normalnie . Powiesz ,że jesteś Renesmee Cullen .
- A jak wyjaśnię mój wygląd. To znaczy , to że jestem do ciebie bardzo podobna .
- Powiesz ,że jesteś moją niedawno odnalezioną siostrą . I że postanowiliśmy cię z Bellą zaadoptować .
- Okej . To ja już biegnę do samochodu , bo pewnie tamta dwójka już się niecierpliwi . Życzcie mi powodzenia . Pa ! – wszyscy chórem pożegnali mnie. Po chwili już byłam w aucie . Bardzo lubię moje wampirze zdolności ,dzięki nim zawsze zdążę na czas. Usiadłam na tylnym siedzeniu obok Florence . Zdałam sobię sprawę ,że dawno nie używałam mojego daru . Postanowiłam pokazać Flor , to jak się poznałyśmy . Dotknęłam jej ręki i uśmiechnęłam się do niej . Nagle zrobiła ona duże oczy i spojrzała na mnie pytająco .
- Jak to zrobiłaś ? – zapytała z szokiem .
- Umiem tak od urodzenia. Tylko dawno tego nie używałam. – spojrzałam ukradkiem na Erick’a , który prowadził samochód .
- Ja też mam dar . – powiedział nagle .
- Naprawdę ? – zapytała z zaciekawieniem Flor .
-Tak . Gdy dotknę człowieka . Wiem już wszystko o nim . O jego przeszłości , uczuciach , ulubionych rzeczach . Po prostu wszystko . Jestem jak baza danych . – Uśmiechnął się perliście.
Czyli w momencie , kiedy Erick mnie pocałował , dowiedział się wszystkiego o mnie. I pewnie wie też , co do niego czuję . Sama w sumie nie wiem co do niego właściwie czuję …
Nim się obejrzałam byliśmy już na miejscu . Padał deszcz . Byłam do tego przyzwyczajona . Rzadko kiedy jest tutaj słonecznie . Wyszliśmy z auta i podążyliśmy w stronę wejścia do szkoły . Wszystkie oczy były skupione na nas . Dziewczyny stojące na parkingu , zakrywały sobie dłońmi usta na widok Erick’a . Zaś inne , patrzyły na mnie złośliwie.
Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak . Był całkiem przystojny . Uśmiechnął się do mnie gromko i przywitał się.
- Cześć , jestem Logan .
- Hej , ja mam na imię Renesmee , ale mówią do mnie Nessi .
- Jeszcze nigdy cię tu nie widziałem . Gdzie się wcześniej uczyłaś ?
- Uczyłam się w domu ,ale postanowiłam ,że czas iść do szkoły . –  tak rozmawialiśmy , i rozmawialiśmy . Polubiłam go . Coś czułam ,że będziemy dobrymi przyjaciółmi . Okazało się ,że mamy wspólną biologię i chemię ,zaś Erick miał ze mną biologię i angielski . Florence , miała prawie taki sam plan lekcji jak ja . Co mnie bardzo cieszyło . Niemiała ze mną tylko biologii i muzyki .
Poszliśmy na stołówkę . Erick od wyjścia z auta nie odezwał się do mnie słowem , rozmawiał tylko z Loganem i Flor . Może i to dobrze…
Usiedliśmy wszyscy razem przy jednym stoliku. Nagle podeszła do nas jakaś dziewczyna. Patrzyła na mnie wilkiem . Logan zauważył ją .
- To jest moja siostra , Mercedes . – przedstawił ją . Rzeczywiście byli do siebie trochę podobni.
- Część wam . – powiedziała bez entuzjazmu i usiadła między Loganem ,a Erickiem . Ja wraz z Flor przywitałyśmy się z nią . Erick natomiast mało przejął się tym ,że ona się pojawiła. Wydawałoby się nawet , że jej nie zauważył . Siedział tylko i wpatrywał się w przestrzeń.
Lekcje się skończyły . Wszyscy poszliśmy na parking . Logan zaprosił mnie abym kiedyś wpadła do sklepu sportowego jego wujków. Zgodziłam się . Jutro o piątej mieliśmy się spotkać . Wsiedliśmy do samochodu . Miałam dobry humor . Nagle Flor zaczęła mówić ,że umówiła się z Seth’em na ognisko . I w tym momencie mój dobry humor znikł . Przypomniałam sobie jak z Jacob’em siadaliśmy przy ognisku , podczas gdy jego ojciec opowiadał przeróżne historie plemienne . Masa wspomnień plątała mi się po głowie. Nawet nie zauważyłam ,a dotarliśmy do domu . Przekroczyłam próg i już podleciała do mnie Alice.
- Jak był w szkole ?-zapytała .
- Czy ja wiem… całkiem spoko . Mam już dwójkę znajomych . Właściwie to jednego , Logana . Jest jeszcze jego siostra ,ale ona za mną nie przepada . A teraz wybacz ,ale muszę się przebrać . Nie wytrzymam dłużej w tym czymś . – spojrzałam  z pogardą na mój odświętny strój . Pobiegłam do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi . Torbę rzuciłam gdzieś w kąt pokoju . Rozebrałam się . Poprzednie ciuchy wrzuciłam do pojemnika na brudne ubrania . Podeszłam do szafy . Wyciągnęłam z niej jasne „rurki” , białą bokserkę , szarą bluzę z kapturem , ubieraną przez głowę oraz czarne Conversy .Ubrałam na siebie wszystko pospiesznie i pobiegłam do łazienki . Włosy rozpuściłam i przeczesałam , potem związałam je w kucyk . Zabrałam się do odrabiania lekcji .  Nie minęło pół godziny ,a już wszystkie zadania były gotowe. Zeszłam na dół . Nagle zaczęło palić mnie w gardle . Czas na posiłek…
- Mamo ! – zaczęłam wołać Bellę . W mgnieniu oka była już przy mnie .
- Słucham ? Co chciałaś ?
- Nie wybrałabyś się ze mną na polowanie ? – zapytałam prosząco .
- Akurat miałam iść z Edwardem . Możesz się przyłączyć . – uśmiechnęła się i przytuliła mnie . Nie wiem z jakiej to okazji , ale lubiłam gdy to robiła .
- To kiedy idziemy ?- zapytałam z entuzjazmem . Uwielbiałam polować w towarzystwie moich rodziców . Przypominały mi się wtedy czasy , kiedy to byłam małym dzieckiem .
- Teraz . – wtrącił Edward stojący w drzwiach .
Wybiegliśmy z domu . Pomknęliśmy do lasu . W środku gęstwiny lasu rodzice zatrzymali się . Spojrzałam przed siebie , zauważyłam stado łosi .
- Fuu ! Nie powiesz mi chyba ,że to na nie będziemy polować ? – zwróciłam się z odrazą do Edwarda . Nienawidziłam krwi tych zwierząt . Gorzka , a zarazem słona . Po prostu ohyda !
- To nie o nie chodzi . Spójrz co stoi za nimi . – Wytrzeszczyłam wzrok . Pomiędzy drzewami stała dorodna puma .
- Mogę ? – zapytałam , ponieważ każdy z nas lubi pumy , więc nie wiedziałam ,czy przypadkiem oni nie mają na nią ochoty .
- Bierz ją . Parę kilometrów stąd są jeszcze dwie . Zaraz wracamy .- powiedziała Bella , po czym oboje zniknęli w gęstwinie lasu . Po cichu podeszłam na polanę . Skryłam się w krzakach . Obeszło by się bez tego ,ale czasem lubiłam się zabawić . I nagle, jednym susem naskoczyłam na tę pumę . Szybkim ruchem ręki skręciłam jej kark . Potem wpiłam się w jej szyję . Wypiłam wszystko , co do kropli . Już dawno nie byłam na polowaniu. Przez zniknięcie Jake’a nie miałam po prostu na to ochoty . Wstałam obejrzałam się wokoło . Nie było widać Edwarda , ani Belli . Postanowiłam się przejść po polanie . Napotkałam małą rzekę .Usiadłam na mostku ,zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać , jakby to było gdyby nie pojawił się tutaj Erick . Byłoby tak jak wcześniej . Jake by tu był . Wszystko byłoby idealnie . Łzy spłynęły mi po policzkach .
_______________
Mam nadzieję ,że wam się spodoba :d I UWAGA , STWIERDZIŁAM ,ŻE NIE NAPISZĘ KOLEJNEGO RODZIAŁU , PÓKI NIE ZNAJDĘ , MINIMUM 5 KOMENTARZY POD TYM POSTEM. Wiem ,że to może głupio z mojej strony ,ale poprostu chce wiedzieć czy ktoś , oprócz 2 czy 3 osób to czyta . W następnym rodziale coś się stanie , co zmieni dotychczasowy wygląd sytuacji :D
Pozdrawiam ,
~ cypisek <3
 

sobota, 12 maja 2012

ROZDZIAŁ 10 . "Wyjaśnienia"

OCZAMI RENESMEE :
- Jake , to nie to co myślisz … - próbowałam się wytłumaczyć , czułam się głupio . Ponieważ jeszcze 10 minut temu zapewniałam Jacoba . Że kocham tylko jego i nie ma czym się martwić .
- To nie to co myślę tak ? Czyli ty wcale nie całowałaś się z tą pijawką ? – zapytał zdenerwowany i pełny furii .
- To nie jej wina , to ja ją pocałowałem . A poza tym ona chciała się wyrwać , więc jest to dowód ,że nic do mnie nie czuje . – stanął w mojej obronie Erick .
- Pocałowałeś ją wbrew jej woli gnoju ? – tu już byłam pewna ,że Jake nie wytrzyma  i miałam racje . Zaczął mieć drgawki z gniewu i w mgnieniu oka przemienił się w wielkiego rdzawo-brązowego wilka . Skrawki jego ubrania były porozrzucane po pokoju .  Erick przyjąjął obronną pozycję . Wilkołak zaczął sapać i już miał się rzucić na wampira , ale ja nie mogłam na to pozwolić i wskoczyłam między nich .
- Dość tego . Przestańcie ! Jeżeli zranicie siebie ,zranicie też mnie ! – próbowałam ich powstrzymać . – Jake … proszę cię , zamień się z powrotem w człowieka . – w tym momencie Jacob zniknął za progiem pokoju . – Erick , będzie lepiej jak teraz wyjdziesz .
- Dobrze . Ale pójdę się tylko przejść ,bo i tak mam tu zamieszkać . – z wampirzą prędkością wyskoczył przez okno . Przyglądałam się jak znika w gęstwinie lasu i w tym momencie wszedł mój chłopak , ubrany tylko w swoje krótkie spodenki .
OCZAMI JACOBA (w tym samym czasie) :
Nie mogłem w to uwierzyć . Moja dziewczyna całowała się z tym obleśnym wampirem . Myślałem ,że wybuchnę. Już chciałem rozwalić cały pokój ,a przy okazji pozbyć się tej pijawki.
- Jake , to nie to co myślisz …- powiedziała przepraszająco Renesmee . Myślałem ,że mogę jej ufać . Przecież jeszcze parę minut temu zapewniała mnie ,że to mnie kocha. Jaki byłem głupi… Najpierw Bella , teraz Nessi . Każdą z nich odebrał mi wampir .
- To nie to co myślę tak ? Czyli ty wcale nie całowałaś się z tą pijawką ?
- To nie jej wina , to ja ją pocałowałem . A poza tym ona chciała się wyrwać , więc jest to dowód ,że nic do mnie nie czuje .- teraz to bez wahania zabiłbym go . Jak on mógł !
- Pocałowałeś ją wbrew jej woli gnoju ? – i tu przyszły drgawki gniewu . Ubrania zaczęły pękać w szwach , ciało pokrywało szybko futro , moje ciało stało się większe . Twarz wydłużyła się . Ciuchy pękły . Koniec . Po przemianie . Teraz już byłem gotowy naskoczyć na tego palanta . Zacząłem dyszeć jak zwierzę ,on był gotowy do walki . No to się zabawimy . Już miałem mu skoczyć do gardła ,a nagle moja ukochana wskoczyła między nas .
- Dość tego . Przestańcie ! Jeżeli zranicie siebie ,zranicie też mnie !- zaczęła krzyczeć . Opanowałem się, ponieważ nie chciałem ,aby coś jej się stało . Zaraz , ale ona przecież powiedziała , że jeżeli zranimy siebie , zranimy ją także. Czyli ona jednak cos do niego czuła…  – Jake … proszę cię , zamień się z powrotem w człowieka. – proszącym wzrokiem patrzyła w moją stronę . Poszedłem do pokoju Belli i Edwarda , ponieważ tam miałem ubrania . Zastanawiam się o czym ona teraz z nim rozmawia… Przemieniłem się w człowieka . Ubrałem się i wolnym krokiem podążyłem do pokoju Nessie . Stała przy oknie i przyglądała się czemuś w lesie . Zauważyłem , że w pokoju nie było wampira . Dzięki bogu… Renesmee obejrzała się w moją stronę . Dostrzegłem ,w jej oczach łzy .
OCZAMI RENESMEE :
- Jacob , chyba musimy porozmawiać … -zaczęłam i usiadłam na sofie.
- Chyba wiem o czym chcesz ze mną porozmawiać . – powiedział ze smutną miną .
- Wiesz ? – zapytałam niepewnie .
- Chcesz mi powiedzieć , że kochasz mnie ale jego bardziej oraz , że nie możesz się między nami wybrać . Ułatwię ci wybór . Wybierz jego . – Zaskoczyła mnie jego wypowiedź . Zauważyłam łzę spływającą po jego policzku.
- Ja wcale nie chciałam tego powiedzieć . Chciałam ci powiedzieć , że to ciebie kocham , do niego nie wiem co czuje , może to tylko zauroczenie . Zrozum wreszcie ,że zawsze byłam twoja i twoją pozostanę . - Patrzył na mnie z niedowierzeniem.
- Nie wiem… muszę to na spokoju przemyśleć . – Powiedziawszy to wybiegł z pokoju . Pobiegłam za nim . Ale jego już nie było w domu . Zaczęłam płakać . Zauważyłam ,że nasi goście jeszcze nie wyszli i przyglądają się mi . Spojrzałam na Bellę . Od razu do mnie podeszła.
- Nie płacz , nie tutaj. Chodź pójdziemy na piętro . – poszłyśmy pospiesznie na górę . Weszłyśmy do mojego pokoju . Rzuciłam się na łóżko . Mama usiadła koło mnie ,przytuliła mnie i bez żadnych pytań pozwoliła mi się wypłakać .
OCZAMI JACOBA :
Gdy wybiegłem z domu , musiałem znaleźć jakieś spokojne miejsce ,żeby wszystko sobie poukładać . Wybrałem szczyt klifu . Tam nigdy nikogo nie ma . Mogłem pomyśleć .
Kocham ją i to bardzo , ale nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem . To był cios poniżej pasa . Myślałem tak przez dłuższy czas . Postanowiłem ,że na jakiś czas zniknę , tak jak przed ślubem Belli . Wtedy poczuję się lepiej . Pobiegłem do domu . Ojca nie było . Pewnie jest jeszcze u Cullen’ów . Zostawiłem mu list z wyjaśnieniami . Pobiegłem w stronę lasu . Przemieniłem się . I popędziłem jak najdalej przed siebie .


                                        
                                     
 ____________________________________________________
Wybaczcie ,że taki krótki i że napisałam go później niz mówiłam , ale teraz w sq mam masakre. Poprawianie ocen itp . Ale obiecuję ,że następny rodział bd o wiele dłuższy od tego :d


sobota, 5 maja 2012

ROZDZIAŁ 9 . "Nowy członek rodziny"

Dotarliśmy na miejsce . Zauważyłam ,że na podjeździe stoi jakieś auto . Przyjrzałam mu się uważniej . Ah tak ! To samochód Erick’a . Ale co on tu robi ?! Coś czuje ,że Jake nie będzie zadowolony .
- Nessie ? A czy to nie jest samochód tej pijawki ?- oho ! wiedziałam...
- To jest Erick ,a nie żadna pijawka . I tak to jest jego samochód . Nie wiem co on tu robi, ale proszę cię bądź dla niego miły .
- Mam być miły, dla wampira, który podrywa moją dziewczynę ?
- Jake , proszę cię . Zrób to dla mnie . Przynajmniej się postaraj . – próbowałam go ubłagać .
- No dobra , postaram się . Ale robię to tylko i wyłącznie ze względu na ciebie . – chwycił mnie w pasie i pocałował czule .
- No dobra zakochańce , chodźcie już . – przerwała nam Flor . Jacob chwycił mnie za rękę i poszliśmy ku drzwiom ,Florence szła za nami .
Weszliśmy do środka . Wszyscy byli wystrojeni . W kącie pokoju dostrzegłam Erick’a . Uśmiechnął się do mnie łobuzersko i w tym momencie Jake przytulił mnie do siebie . Przystojny wampir zrobił zawiedzioną minę .
- Witaj Florence . Oto nasza rodzina . – Edward pokazał gestem na moich bliskich . Każdy podszedł do niej i przywitał się oraz przedstawił . Potem usiedliśmy wszyscy przy stole ,którego nigdy wcześniej nie widziałam . Był ogromny ! Miejsc było chyba z trzydzieści . Zastanawiałam się dlaczego tak dużo . I właśnie dostałam odpowiedź na moje pytanie , do domu weszła cała sfora wilkołaków . Spojrzałam w stronę Flor , ponieważ chciała ona ich poznać . Zauważyłam ,że przyglądała się komuś z błyskiem w oku . Popatrzyłam na sforę . Seth stał na środku pokoju i wyglądał jakby zobaczył ducha . A może nie ducha , może bardziej … cudo lub anioła ? Spojrzałam na Jake ‘a miał szyderczy uśmieszek na twarzy . Ah tak , Seth wpoił się we Flor ! Ciekawe jaka będzie jej reakcja .
Teraz wszyscy siedzieli już przy stole . Seth usiadł na przeciwko Florence i uśmiechał się do niej czule przez cały czas . Dopiero teraz spostrzegłam ,że każdy członek watahy ubrał się w garnitur . A Leah i Emily przywdziały piękne sukienki . Wszyscy wyglądali elegancko . Zastanawiałam się czy to na okazję przyjazdu Flor , czy może coś jeszcze się wydarzyło o czym nie wiem .  Nagle wstał Carlisle .
- Zebraliśmy się tutaj , aby przywitać nowych członków rodziny . – „nowych” ? Jak to jest ich więcej ? Flor i kto jeszcze ? Wypowiedź mojego „dziadka” zaintrygowała mnie i zaczęłam uważniej słuchać . – I oznajmić jeszcze jedną wiadomość , ale to potem . Najpierw przedstawię wam Florence – tutaj wskazał gestem ,aby do niego podeszła. – i Erick’a – Ericka ?! Nie ,on nie mógł tu zostać . Przecież Jacob go nienawidzi , a co jak się pokłócą i sobie coś zrobią . Masakra. Ale mam nadzieję ,że jakoś się dogadają . Carlisle przedstawiał ich jeszcze , mówił skąd pochodzą itp.
- A teraz czas oznajmić najważniejszą wiadomość , Sam i Emily, moglibyście tutaj podejść ? W sumie to wy powinniście to oznajmić . – Sam wraz z Emily podeszli, tak jak prosił najstarszy z naszej rodziny .
- A więc , chcieliśmy wam powiedzieć ,że spodziewamy się dziecka .- zaczął Sam. – I dlatego ,że Emily ma problemy ze zdrowiem ,a nie chcemy aby coś stało się dziecku , wyjeżdżamy do sanatorium . W tym czasie władze w sforze , będzie sprawował prawowity alfa , czyli Jacob . – spojrzałam w jego stroną , był zszokowany . 
- Jake , zgadzasz się na to ? – zapytała niepewnie Emily .
- Oczywiście, tylko jestem lekko zaskoczony tą wiadomością . – odpowiedział mój chłopak. Emily i Sam posłali mu serdeczne uśmiechy , on także się uśmiechnął . Usiedli na swoich miejscach . Bella i Esme poszły do kuchni , zgadłam ,że wybrały się po jedzenie , więc poszłam wraz z nimi aby im pomóc . Niosłam ogromny półmisek sałatki , gdy pod nogami przeleciał mi Backo . Już myślałam ,że się przewrócę , gdy Erick podleciał i mnie złapał . Uśmiechnął się do mnie serdecznie , odwzajemniłam uśmiech .
- Możemy porozmawiać ? – zapytał z nutką zaniepokojenia w głosie .
- Wybacz ,ale muszę pomóc pozanosić jedzenie ,a poza tym Jacob tam siedzi i nie chcę żeby był znowu o ciebie zazdrosny .
- Znowu ? Był o mnie zazdrosny ? Naprawdę ?
- Tak naprawdę . Słuchaj porozmawiamy kiedy indziej , dobrze ?
- Rozumiem . Dobrze . – i odszedł do swojego stolika . Choć ta rozmowa trwała może 50 sekund , to Jake miał smutną i złą minę . Podeszłam do stołu i położyłam sałatkę . Usiadłam mojemu ukochanemu na kolanach .
- Co się stało ? – zapytałam zaniepokojona .
- Ta pijawka się stała .
- Jake …
- Przepraszam cię ,ale nie mogę się opanować ,bo widzę jak na niego działasz . I nie mogę pozwolić aby udało mu się to .
- Ale co ?
- Jego plan .
- Jaki zaś plan . O czym ty w ogóle mówisz ? – zapytałam zdziwiona .
- Edward czytał w jego myślach i wszystko mi powiedział .
- Kiedy ?
- Jak byłaś w kuchni . Ten cały Erick , chce ciebie w sobie rozkochać .
- Jake , przecież ty dobrze wiesz ,że jestem tylko twoja . Nie rozumiem czy się tak martwisz . A teraz przepraszam , ale musze pomóc znosić jedzenie . – powiedziawszy to pocałowałam go przelotnie w policzek i poszłam z powrotem do kuchni. Gdy już wszystkie posiłki były na stole , zabraliśmy się do jedzenia . Nawet wszystkie wampiry jadły . Smakowało to jak muł ,ale obiecaliśmy Esme ,że zrobimy to dla niej i zjemy chociaż trochę , ponieważ napracowała się przy przygotowywaniach.
Pomyślałam ,że poszukam Backo , pewnie jest głody . Poszłam do kuchni , tam go nie było . Potem po kolei przeszukiwałam wszystkie pokoje ,aż dotarłam do swojej sypialni . Otworzyłam drzwi . Na łóżku siedziała moja zguba .
- Backo ! Łobuzie , chodź tutaj . – nie ruszał się tylko wesoło merdał ogonem . Postanowiłam ,że to ja po niego pójdę . Podeszłam do łóżka , wzięłam go na ręce i odwróciłam się . Ku moim oczom ukazał się Erick .
- Mieliśmy porozmawiać . – powiedział swym melodyjnym głosem .
- Dobrze, tylko szybko .
- Posłuchaj , chciałbym ci powiedzieć , że podobasz mi się . Od tak wielu lat nikt nie zrobił na mnie wrażenia , a tu nagle spotykam przeuroczą dziewczynę  ,która od progu kawiarni rozśmiesza mnie . Kiedy cię widzę w mojej głowie robi się chaos . Chyba … chyba się zakochałem .
- Erick… ja mam chłopaka .
- Wiem o tym . Ale wiedz ,że będę o ciebie walczyć . – powiedziawszy to szybko się do mnie przysunął , ujął moją twarz i pocałował . Chciałam się wyrwać . Wierciłam się ,kręciłam ,ale on był za silny . W pewnym momencie dałam ponieść się chwili i sama też zaczęłam go całować . To było bardzo głupie z mojej strony . Nagle drzwi otworzyły się z hukiem . Erick puścił mnie . Ujrzałam w drzwiach rozwścieczonego Jacoba . 




_________________________________________
Trochę długo mnie nie było ,ale wiecie było wolne , ładna pogoda itp . Więc zaczęło się chcodzienie z przyjaciółmi na dwór . Siedzieni do późna ... Ale jest już nowy rozdział :D Mam nadziję ,że się spodoba . Następny rozdział prawdopodobnie pojawi się w czwartek :P

sobota, 21 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 8. "Szykujcie się ! "

- Jake , co się stało ? Dlaczego masz taki wyraz twarzy ? –zapytałam przejęta , może stało się coś komuś z watahy ? Tysiąc myśli krążyło mi po głowie .
- Naprawdę nie wiesz ? –zapytał smutnym , wręcz złym tonem . To mi się nie spodobało .
- Nie Jacob , nie wiem . I byłabym wdzięczna gdyś nie mówił do mnie takim tonem . – teraz ja także przyjęłam złowrogi głos .
- Wiesz , postanowiłem wybrać się do Charliego bo cię wczoraj nie widziałem i się stęskniłem.  Przyjeżdżam ,a ciebie nie ma. Więc czekam tu na ciebie ,a ty ni skąd ni z owąd wysiadasz z samochodu jakiejś obleśnej pijawki . Oto powód dlaczego jestem zły .
- Zaraz, zaraz . Jesteś zazdrosny ? – rozbawił mnie ten fakt, choć nie powiem , jest to słodkie z jego strony .
- Jak mam nie być zazdrosny jak wychodzisz z samochodu jakiegoś faceta ,którego niedawno poznałaś , a do mnie nie raczysz nawet zadzwonić ?
- Oj przepraszam cię misiek ! – podeszłam do niego i się przytuliłam – Obiecuję , że już nigdy nie będę wychodzić z auta jakiegoś obcego faceta . – chciałam załagodzić sprawę , bowiem nie lubię gdy on złości się na mnie .
- No i prawidłowo . – powiedziawszy to pocałował mnie czule . I tak stałam w jego objęciach chyba przez 5 minut ,aż przypomniałam sobie o Flor .
- O , Jake zapomniałam . To jest Florence . – przedstawiłam moją przyjaciółkę, która teraz podeszła do nas bliżej .
- Część – przywitał się Jacob podając jej rękę .
- Hej . – uścisnęła jego dłoń . – Tylko … mam do ciebie prośbę , mów mi Flor . Florence to takie sztywne . – poprosiła mojego chłopaka .
- W porządku – powiedział uśmiechając się do niej przyjacielsko . – Nessie , słuchaj . Edward prosił abyście dziś przyjechały do was do domu . Chyba chce przedstawić Flor rodzinie .
- Aha . Tylko poczekaj , zaniesiemy zakupy na górę i przebierzemy się w coś ładnego , bo znając Esme , to przygotuje jakąś kolacje , dlatego że Flor jest człowiekiem .
- No to widzę , że poczekam sobie z pół godziny … - powiedział zrezygnowany .
- Oj skarbie przepraszam cię , ale niestety jesteśmy kobietami . – odparłam z ironią .
- No dobra , dobra lećcie już się przebierać !
Weszłyśmy na górę . Zrzuciłyśmy z siebie poprzednie urania i zaczęłyśmy szukać czegoś odpowiedniego . Florence wybrała sobie białą sukienkę z koronki , sona do kolan i miała długi rękaw . Włosy spięła w zgrabny kok . Wyglądała jak anioł . Ja zaś wybrałam małą czarną bez ramiączek . Wzięłam włosy z przodu głowy i spięłam je w tyle brylantową spinką od taty . Poszłyśmy po buty . Ja zdecydowałam się na czarne szpilki z czerwoną podeszwą ,zaś Flor wzięła białe buciki na koturnie . Teraz make-up . Nie lubiłam mocno się malować , Flor z tego co wiem to też nie . Najpierw na krześle usiadła moja przyjaciółka. Oczy delikatnie pomalowałam jej białym cieniem i namalowałam kreskę . Na końcu użyłam tuszu i pomalowałam jej usta bezbarwnym błyszczykiem . Jezu ! Jaka ona śliczna !
- Dobra , teraz kolej na mnie . – oznajmiłam .
Usadowiłam się na krześle , zamknęłam oczy  i oddałam się w  ręce Florence . Najpierw pomalowała mi oczy , potem to zmyła i znowu pomalowała . Narysowała kreskę , a teraz chyba maluje mi rzęsy . Tak, rzęsy . Potem pomalowała mi usta . A no końcu dodała trochę pudru . Otworzyłam oczy . WOW ! Ta dzieczyna ma talent ! Oczy wyglądały pociągająco pomalowane lekko czarnym cieniem i ozdobione kreską . Długie rzęsy prawie zasłaniały całe oko . Usta zdobiła czerwona szminka .
- Flor ! Jesteś cudowna !
- A , to nic takiego . Dużo ćwiczyłam na mamie w dzieciństwie . Dobra chodź wybrać biżuterię.
Poszłyśmy do pokoju . Założyłam na lewą rękę pierścionek , który dostałam od Jake’a na zeszłoroczne urodziny oraz srebrne bransoletki . Zaś Flor przywdziała kilka pierścionków i założyła perłowe kolczyki . Teraz byłyśmy gotowe . Zeszłyśmy na dół . Ku moim oczom ukazła się Jacob ubrany w garnitur . W garnitur !
- Co się tak odpicowałeś ? – zapytałam swojego ukochanego .
- Ja ? A ty mi może wyjaśnisz dlaczego wyglądasz piękniej niż zwykle .
- Jesteś głupi ! – powiedziawszy to podeszłam do niego ,a on chwycił mnie w talii i wtopił swe usta w moje . To był zdecydowanie namiętny pocałunek .
-Yhhmm … - przerwała nam Flor .
-A tak ! Musimy jechać . – oznajmił Jake odrywając nasze usta. – Wiesz jak oni się wystroili ?! Masakra .
- Wystroili ? Skąd ty o tym wiesz ?
- Szykowałyście się tak długo ,że zdążyłem pojechać tam . A jak myślisz skąd wziąłbym garnitur ?
- A no racja . To chodźcie do samochodu już , bo będą się niecierpliwić .
- Jestem za ! Umieram z głodu . – powiedziała z entuzjazmem Flor , na co wybuchliśmy śmiechem .
-A myślałem ,że to jak mam wilczy apetyt . –zaczął żartować Jake . Na co Flor zrobiła obrażoną minę i uderzyła go w ramię . – No dobra ,dobra . Przepraszam . Chodźcie już .
______________________________
Znalazłam trochę czasu na napisanie króciutkiego rozdziału . Mam nadzieję ,że się spodoba :D

czwartek, 19 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 7. „Pierwszy dzień”

            Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające do pokoju . Spojrzałam zaspanymi oczami na zegarek , na którym widniała godzina 10:46 . Przetarłam oczy i spojrzałam jeszcze raz . Wciąż ta sama godzina . Byłam w szoku , że spałyśmy tak długo . Zerknęłam na Flor , która jeszcze smacznie spała . Postanowiłam , że ją obudzę . Delikatnie potrząsnęłam jej ramieniem i nic , potrząsnęłam mocniej i dalej nic . Po dwóch minutach ‘budzenia’ mojej współlokatorki , postawiłam na racjonalne działanie . Zabrałam poduszkę , na której spałam , wzięłam zamach i uderzyłam Florence w głowę .
- Ałaaa ! Co ci się dzieję ?! – krzyknęła zła .
- Śpiąca królewno czas wstać ! – odrzekłam jej z sarkazmem .
- Ale przecież jest jeszcze wcześnie …- powiedziała zaspana  i gotowa do dalszej drzemki .
- Jest prawie 11 ! Nie marudź i złaź z tego łóżka , bo pewnie Sue już od dawna czeka na nas ze śniadaniem .
- No dobra… - odrzekła ze zrezygnowaniem . – A co z Charliem ? On nie zje z nami ?
- Charlie jest szeryfem . Od samego rana siedzi na posterunku .
- Aj , szkoda .
- Dobra nie zagaduj ,tylko chodź , pójdziemy się ubrać .- powiedziawszy to poszłyśmy do łazienki po kolei wzięłyśmy kąpiel i ubrałyśmy się . Zerknęłam na zegarek - 11:03 . Nawet szybko nam to zeszło . Potem podreptałyśmy na dół ,gdzie czekała na nas Sue .
- O ! Widzę , że nasze księżniczki już wstały – powiedziała rozbawiona .
- Cześć Sue ! – odparłyśmy równocześnie . – Co dziś na śniadanie ?
- Dla was są zimne kiełbaski , które jak chcecie zjeść ciepłe , to musicie sobie je włożyć do mikrofali , bo drugi raz niestety wam ich smażyć nie będę . – powiedziała z sarkazmem . Na co my wybuchłyśmy śmiechem .
- Ja mogę zjeść zimną kiełbaskę , dla mnie to obojętne i tak potem idę na polowanie . – rzuciłam z uśmiechem , wiedziałam bowiem co Sue sądzi o mojej ‘diecie’ . Zawsze przekomarzałyśmy się na ten temat .
- Zobaczysz , będziesz coś chciała żebym ci jeszcze ugotowała ! – powiedziała z wyrzutem .
- Oj Sue, nie martw się , teraz będziesz miała Florence do tuczenia . – gdy to powiedziałam popatrzyła na mnie złowrogo , a po chwili wszystkie trzy wybuchłyśmy śmiechem .
            Po zjedzonym śniadaniu postanowiłyśmy ,że pojedziemy do Seatle na małe zakupy . Chodziłyśmy po sklepach cały dzień , a przy tym śmiałyśmy się do rozpuku . Na koniec poszłyśmy do małej kawiarni . W czasie, gdy wzięłam pierwszy łyk kawy , Flor zrobiła duże oczy i ślicznie się uśmiechnęła . Znałam tą mimikę , każda dziewczyna tak by zrobiła. To było oczywiste – wszedł jakiś przystojniak . Szybko się odwróciłam , aby zobaczyć kogo tak moja przyjaciółka „wielbi wzrokiem” . Ujrzałam zabójczo przystojnego szatyna . Mimowolnie uśmiechnęłam się słodko . Zauważyłam , że zaśmiał się pod nosem . Poczułam się urażona . Spojrzałam na Florence i już miałam jej mówić , jak to się poczułam , ale ona wybuchła śmiechem .
- Flor, co ci ? Z czego się śmiejesz ?
- M-masz wąsa z-z ka-awy ! – powiedziała przez śmiech . Już rozumiałam dlaczego on tak śmiał się pod nosem , gdy spojrzałam na niego . Pospiesznie podniosłam rękę aby zetrzeć „mojego wąsa” ,ale w tym czasie ktoś poklepał mnie po ramieniu . Zapomniawszy usunąć „zarost” obejrzałam się do tyłu . Ową osobą , która mnie zaczepiła był ten właśnie chłopak .
- Może to ci się przyda – powiedział melodyjnym głosem wręczając mi chusteczkę . Poczułam teraz ten zapach . To wszystko wyjaśniało . Ten wygląd , głos . To był wampir .
- Dziękuje . – wzięłam od niego chusteczkę i wytarłam szybko „wąsa” . Po czym uśmiechnęłam się do niego .
- Nawiasem mówiąc , jestem Erick . – podał dłoń najpierw mnie ,a potem Flor .
- Ja jestem Renesmee , a to jest Florence . –moja ‘siostra’ nieśmiało machnęła ręką . On na ten gest uśmiechnął się do niej szeroko , na co ona zarumieniła się słodko .
- Wybacz Erick , ale musimy już iść, bo  robi się ciemno . – powiedziałam . Nie chciałam wdawać się w dalszą konwersację z wampirem . Miał okulary , więc nie mogłam dostrzec ,jakiego koloru ma oczy i wywnioskować jaką „dietę” preferuje .
- Może was odwiozę ? – zaproponował .
- Nie wiem czy to dobry pomysł …
- No , nie mów ,że pół wampirzyca boi się podróżować z wampirem ?
- Skąd wiesz ,że jestem pół wampirem ?- powiedziałam zszokowana .
- Macie specyficzny zapach . Zgódźcie się na podwózkę ,co wam szkodzi …-spojrzałam na Flor ,a ta pokiwała głową na znak ,żebym zgodziła się .
- No dobrze … - poszłyśmy do jego auta . Chciałam aby Flor usiadła z przodu ,ale ona nie chciała . Ja także nie chciałam ,więc obie zajęłyśmy miejsca w tyle. Erick chyba poczuł się tym urażony.
            Przez całą drogę do Forks , rozmawialiśmy z Erickiem o jego pochodzeniu . Okazało się , że on także preferuję zwierzęta . Pochodzi z Kanady . Został zmieniony 6 lat temu , przez kobietę , którą niestety parę dni później zabiły wędrowne wampiry .
            Gdy dotarliśmy do domu , pożegnałyśmy się z chłopakiem ,a ten obiecał że nas kiedyś odwiedzi . Polubiłam go . Gdy odjechał , spostrzegłam na podjeździe motor . Jacob ! Pobiegłam szybko do środka . Weszłam do salonu . Na kanapie siedział Charlie z Jake’iem , który miał nieodgadniony wyraz twarzy .
______________________________
Następny rozdział będzie prawdopodobnie dopiero w przyszłym tygodniu , ponieważ teraz muszę skupić się na szkole , bo ostatnio zaniedbałam naukę i pogorszyłam się w ocenach , z czego moja mama nie jest zadowolona . Więc zsotawiam was z tym rozdziałem i mam nadzięję , że się spodoba .
PS . Odwiedźcie mojego innego bloga , proszee i napiszcie jak wam się podoba .