piątek, 23 marca 2012

ROZDZIAŁ 2. „ Niespodzianka”

 Przez dłuższy czas jechaliśmy w ciszy . W końcu nie wytrzymałam :
- Co to za okazja ? – kiedy to powiedziałam , zaśmiał się . Wydawał się być rozbawiony moim pytaniem . – Nie śmiej się ! Ja na serio pytam .
- No dobra nie złość się kochanie . Nie przypominasz sobie jaki dziś dzień ? – nie wiedziałam o co mu chodzi , ale jednak próbowałam sobie przypomnieć , co za dzień dziś mamy :
- No czwartek , a co ? – zarechotał głośno . – Ej ! Mógłbyś się w końcu przestać ze mnie śmiać ? Nie rozumiem co tu się dzieje . I dlaczego w ogóle jedziemy w stronę „naszej łąki” ,a nie do Seattle , co ? – w tym momencie zauważyłam , że Jacob skręca na drogę prowadzącą na łąkę . Próbowałam zrozumieć co się dzieję , ale nic z tego .
            Nagle Jake zatrzymał się na uboczu i odwrócił się do mnie przodem . Oczy miał pełne entuzjazmu , a usta wykrzywiły mu się w szeroki uśmiech .
- No dobrze , powiem Ci . Ale nie bądź na mnie zła . To nie tylko mój pomysł .-  jak to ? nie tylko jego pomysł ? co tu jest do cholery grane ? . – To Alice , to ona to wymyśliła . – no pięknie , Alice … teraz mogłam się wszystkiego spodziewać. Jeżeli ona maczała w tym palce to już nie mógł być spontaniczny wypad do Seattle . Zaczynałam się bać … – Choć jednak ten pomysł mi się spodobał … po części . – gdy to mówił wydawał się być spięty . Byłam trochę na niego zła , że spiskował z Alice za moimi plecami ,ale ileż można być złym na takiego chłopka jak on ? . Zaraz , zaraz skoro Alice była w to wplątana , to reszta rodziny też . No pięknie ! Jak zwykle wszyscy wiedzą o wszystkim , tylko nie JA !
- Renesmee , czemu nic nie mówisz ? Zdenerwowałaś się na mnie , co ? Jeżeli tak to naprawdę cię przepraszam ,ale nie miałem wyboru … kochanie wybaczysz mi ? – Był zmartwiony i to było widać po jego oczach .
- Nie, nie jestem zła na ciebie . Ale na Alice , że cię w to wplątała . Co ona w ogóle knuje ? –zaczęłam rozmyślać na co też mogła wpaść moja ciotka …
- Yhmmm… Nessie ?
- Tak ?
- Ty naprawdę nie wiesz , który dzisiaj jest ? – do jego oczu nagle napłynęło rozbawienie .
- Nie ,a co ? – naprawdę mało mnie obchodziło to , który dzisiaj jest . Bardziej martwiłam się co też knuje ta nasza Alice…
- No bo wiesz … dzisiaj są … no… twoje urodziny – uśmiechnął się i czekał na moją reakcję. Po krótkim szoku zrozumiałam , co Alice kombinowała . No tak ,organizowała mi przyjęcie – dziś kończyłam 17 lat .
- Szczerze mówiąc , zapomniałam o tym . Myślałam , że są dopiero za tydzień .
- Chyba dawno nie zaglądałaś do kalendarza. – Pocałował mnie przelotnie w kącik ust i złożył życzenia urodzinowe . – Ale prezent dostaniesz dopiero wieczorem kochanie – uśmiechnął się, znów mnie pocałował i wjechał z powrotem na szosę .
            Po paru minutach byliśmy już u celu . W miejscu , gdzie zawsze z Jacob’em parkowaliśmy samochód stały auta moich bliskich . W tym momencie wpadłam na pewien pomysł :
- Jake …- zaczęłam , a mój ukochany spojrzał w moją stronę na znak ,że mam kontynuować. – No bo dziś mam urodziny i tak sobie myślałam , czy nie mógłbyś zawieść mnie na łąkę tak jak kiedyś to robiłeś ? – byłam pełna entuzjazmu , ponieważ gdy byłam mała uwielbiałam jeździć na moim własnym wilku . Moja prośba go rozbawiła :
- A może zaniosę cię jak będziemy wracać , bo wiesz … to moja jedyna koszula , a nie chciałbym jej zniszczyć . Rozumiesz, prawda ? – zaczęłam się panicznie śmiać bo zobaczyłam z jakim zakłopotaniem to mówił .
- Oczywiście ,że tak głuptasie ! – mówiąc to rzuciłam mu się na szyję .
- Ufff ! A ja już myślałem , że za wszelką cenę będziesz chciała się WŁAŚNIE TERAZ  przejechać . Ulżyło mi – powiedziawszy to, zarechotał cichutko .  Nabijał się ze mnie .
- Ej , jak tak możesz myśleć ! Ja nie jestem jak ten inne jedynaczki , które musza mieć wszystko czego sobie zapragną . Ja nie jestem płytka ! – nakrzyczałam na niego udając obrażoną, ale najwidoczniej nie wyszło mi to , bo Jake zaśmiał się tylko i powiedział :
- Oczywiście skarbie , nie jesteś płytka . Ty jesteś po prostu PANEL ! – powiedziawszy to prychnął głośnym śmiechem . Tak szczerze mówiąc to ten żart mu się nie udał i nie był wcale śmieszny, ale dałam mu sójkę w bok i grając obrażoną księżniczkę poszłam w stronę polany . Ale za chwilę usłyszałam wołanie :
- Nessie ! Hej , Renesmee ! Czekaj na mnie ! Chyba się nie obraziłaś ? – nie minęły sekundy a Jacob był już przy mnie . Spojrzałam mu prosto w oczy . Nie , nie mogłam już udawać . Te jego oczy , hmmmm… marzenie !
- Oczywiście ,że się nie obraziłam ! – w tym momencie najpierw mnie pocałował ,a potem wziął za biodra, uniósł wysoko w górę jak małe dziecko i usadził mnie wygodnie na swoich plecach . Ruszyliśmy rozbawieni w kierunku łąki .

środa, 21 marca 2012

ROZDZIAŁ 1 . „ Wyprawa „

Wiele ludzi patrzy na mnie , jak na jakiegoś odmieńca . No może rzeczywiście nim jestem , ale przecież nie okazywałam tego w miejscach publicznych ( przecież nie mogli się  zorientować że jestem w połowie wampirem, a w połowie człowiekiem ).
Może patrzą tak na mnie dlatego ,że mam bardzo jasną cerę ,wręcz mleczną, policzka zdobią mi rumieńce , które w pewnych momentach iskrzą czerwienią . Włosy mam kręcone ( po dziadku Charliem) koloru kasztana ( po tacie ) . Oczy, które bez dwóch zdań odziedziczyłam po mamie i dziadku , są koloru mlecznej czekolady . Niektórzy mówią że jestem piękna, ja sama w to nie wierze , bo nie mogę dorównać urodzie mojej mamie. Wiem , że to te wampirze geny , ale i tak uważam ją za najpiękniejszą kobietę na świecie .
A może to nie dlatego tak na mnie patrzą , może to dlatego ,że wszędzie pojawiam się się z umięśnionym , przystojnym i bardzo wysokim Queltickim chłopakiem . Pewnie to dziwnie wygląda dla innych ludzi , ponieważ Jake z wyglądu to moje zupełne przeciwieństwo. W sumie sama nie wiem dlaczego tak patrzą. Ale to ich sprawa , nie będę wnikać .
Tego popołudnia miałam jechać z Jacob’em do Seattle , więc martwiłam się tym, że będą się tak właśnie patrzeć – jak na dwóch ufoludków . Z własnych myśli wyrwał mnie Jake wołający z przed domu :
-Nessie ! Ile mam na Ciebie czekać ?! Uwielbiam cię naprawdę , ale już nie mogę wytrzymać. Czekam już tu 20 minut !
- Już ! Tylko ubiorę buty . Spieszę się naprawdę . Zaraz tam będę ! – naprawdę się spieszyłam.  Nie mogłam się doczekać ,aż znowu go ujrzę .Aż zobaczę jego tryskające entuzjazmem oczy i piękny uśmiech . Aż wtulę się w jego tors . Aż poczuję na skórze ciepło jego oddechu .
Pobiegłam do garderoby mamy i wzięłam czarne baletki, które pasują do sukienki , którą przyszykowała mi Alice . Dobrała to tego także śliczny srebrny komplet biżuterii. Trochę dziwnie się z tym czułam , bo zazwyczaj chodziłam w zwykłych przetartych dżinsach , adidasach i koszulce ( choć bardzo przeciwna była temu Alice ). Pomyślałam , że pewnie dziwnie będę wyglądać w tym ubraniu przy Jacob’ie ,ponieważ on nosił zazwyczaj tylko spodnie , by szybciej móc się przeobrazić w wilka .
            Gdy otworzyłam drzwi ,ku mojemu zdziwieniu przy nich nie stał chłopak ubrany tylko w dolną część odzienia . Jacob wystroił się porządnie , miał ubrane całkiem schludne spodnie dżinsowe , koszulę w kratę oraz eleganckie buty . Popatrzyłam co ma w ręce – był to bukiet przepięknych kwiatów . Z wrażenia wyrwało mi się :
-Wow !
- To ty mówisz „ wow” ? To co ja mam powiedzieć , co ? – zaśmiałam się cichutko po nosem ,ale i tak wiedziałam , że to usłyszał .
- Wyglądasz pięknie Nes… Renesmee . – przy wypowiadaniu tych słów uśmiechnął się tak , że zaparło mi dech w piersiach . Musiałam się pewnie też zarumienić , bo zaśmiał się cicho .
- No co ?
- Rumienisz się prawie tak samo jak Bella …
- Prawie ? – nie wiedziałam , w czym różni się mój rumieniec ,od tego jaki miała Bella .
- Bo ty rumienisz się jeszcze ładniej od twojej matki .
- Głupek ! – powiedziałam to dając mu sójkę w bok . Zaśmiał się przy tym tak głośno, że chyba wybudził wszystkie zwierzęta w lesie .
            Wręczył mi kwiaty. Uśmiechnęłam się do niego z uczuciem .Miałam właśnie podziękować mu za kwiaty , ale on w tym momencie przyłożył mi palec do ust . Spojrzałam mu w oczy , a on uśmiechnął się zawadiacko i pocałował mnie czule . Jeszcze nigdy mnie tak nie całował . Czułam się cudownie .
            Gdy skończył zaczęłam się zastanawiać co to za okazja . Ubrał się elegancko , przyniósł kwiaty ,całował mniej jak nigdy . Nie rozumiałam co się dzieję . Ale i tak byłam szczęśliwa .

wtorek, 20 marca 2012

PROLOG .

Patrząc w niebo doszukiwałam się dziwnych kształtów, zupełnie tak jak to robiłam gdy byłam młodsza . Sprawiało mi to taką samą frajdę jak dawniej . Może to dlatego że miałam 6 lat , choć nie wyglądałam na tyle . Osoba , która by mnie teraz zobaczyła , bez żadnych skrupułów , dałaby mi 17 lat . Nie mogłam nic z tym zrobić , ale pocieszałam się faktem , że kiedyś przestane rosnąć i wtedy będę żyć nieśmiertelnie jako młoda kobieta .
Nagle , jak porażona prądem wstałam na równe nogi . W panice obejrzałam się dookoła, ale znajdowałam się na łące . Na tej samej ,na którą przychodziłam od małego z Jacobem i na którą mama mówiła że jest „zaczarowana” . Lecz czegoś mi brakowało . Właśnie ! Nie było przy mnie Jake’a . A przecież zawsze ze mną tu był . Nie rozumiałam o co tu chodzi .
Puściałam się biegiem do domu . Ale ku memu dziwieniu , gdy tylko opuszczałam łąkę zaraz się na niej znajdowałam . Wtedy spostrzegłam że to sen . Ale jak na wściekłość , nie mogłam się z niego o budzić . Wtem , usłyszałam że ktoś biegnie w moim kierunku .  I to nie był człowiek . Kątem oka spostrzegłam , że to wampir . Któż by inny poruszał się z taka gracją i wdziękiem ,  a przy tym  z taką szybkością . W pewnym momencie owy wampir przystanął i zaczął mi się przyglądać . Zrobiłam podobnie . Na pierwszy rzut oka widać było jak na dłoni jarzące się ze wściekłości i pragnienia czerwone tęczówki . Byłam przerażona zaczęłam panicznie krzyczeć . Ale nagle usłyszałam czyjś melodyjny głos :
- Nessie ! Nessie ! Nessie ! No wstawaj no !
- Co, co się stało ? – spytałam , a moim oczom ukazał się Jacob . Spostrzegłam , że leżę na moim łóżku ,a obok mnie stoi zdezoriętowany chłopak .
- Nic , się nie stało . Smacznie spałaś a w pewnym momencie zaczęłaś krzyczeć . Nie rozumiem dlaczego to ty mnie pytasz co się stało . To chyba ja powinienem zadać ci to pytanie . – mówiąc to uśmiechnął się słodko  .
            Nie zważając na nic rzuciłam mu się na szyję i przytuliłam go mocno , a on w tym czasie pocałował mnie delikatnie w czoło . Byłam z nim szczęśliwa . Byliśmy razem zaledwie od miesiąca , ale i tak wiedziałam że Jacob jest mi przeznaczony . A potwierdziło się to , gdy  powiedział mi pewnego popołudnia co do mnie czuje i że w dniu moim urodzin wpoił sobie  właśnie MNIE ! Pamiętam , że kiedyś strasznie się męczyłam , rozmyślając jak to będzie jak Jake sobie kogoś wpoi . A tu się okazało , że od samego początku był MI przeznaczony ! To było szczęście nie do opisania .
            I tak siedziałam w ramionach mojego przyjaciela , brata , obrońcy , opiekuna … i ukochanego . Czułam się cudownie . Nic nie było wstanie przerwać naszego szczęścia .