niedziela, 27 stycznia 2013

Liebster award :3

Na początek chce przeprosić , ponieważ bardzoo długo mnie tu ni było . I jestem z tego powodu po części na siebie zła, że tak to zaniedbałam . Można powiedzieć ,że nie byłam w stanie pisać . Miałam 'problemy'.  Ale obiecuje ,że do końca tego tygodnia pojawi się nowy rozdział .

Po długiej nieobecności spotkała mnie miła niespodzianka , którą jestem bardzo zaskoczona . I również serdecznie za nią dziękuje ^ ^
Zostałam nominowana przez http://nessiecullen12345.blogspot.com/ .

Nominacja Liebster award .

   Jest to nominacja otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za  "dobrze wykonaną robotę". Jest ona przyznawana blogom mniejszej ilości obserwujących, dając możliwość rozpowszechnienia. Po otrzymaniu nagrody należy   odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby,  która cię nominowała. Następnie nominujesz 11 ( nie można jednak nominować osoby która nominowała ciebie) oraz zadajesz im 11 pytań.
 
 
Pytania , które otrzymałam :
1.Co zainspirowało Cię do prowadzenia bloga ? 
2. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
3. Jaki rodzaj filmów preferujesz?
4. Blog który warto polecić ?
5. Masz jakieś zwierzę?
6. Ile czasu już prowadzisz swojego bloga?
7. Jeśli mogłabyś/mógłbyś  stać się na 2 dni jakimś zwierzęciem - co to by było ? 
8. Jak masz na imię ? 
9. Z jakiego województwa jesteś ? 
10. Ile prowadzisz blogów?
11.Najciekawsza książka/film ?

Odpowiedzi:
1. Jako moją inspirację , można nazwać to ,że przeczytałam cały cykl 'Zmierzchu' i uznałam ,że powinno mieć ono ciąg dalszy . Nie jestem jakąś wielką fanką tej sagi ,poprostu naszła mnie chęć napisania 'dalszej historii' .
2. Moją ulubioną książką jak na razie jest 'Eragon' lub 'Szeptem'. <dwie zupełnie inne książki, jeżeli chodzi o fabułę> .
3. Lubię dramaty i horrory .
4. Nie będę podawać konkretu , ponieważ każdy z nas ma inne zainteresowania i dlatego interesować nas będą inne blogi .Ale napewno taki , który jest ciekawy ,  interesujący <dla nas samych> itd.
5. Jeżeli moją 10-letnią siostrę można zaliczyć jako zwierze, to tak , mam ;) .
6. Zaczęłam go prowadzić 20 maja poprzedniego roku .
7. Hmmm myślę ,że byłby to ptak , ew. delfin.
8. Natalia , miło mi ^ ^
9. małopolskie!
10. Prowadziłam dwa , ale z względu ,że mam mało czasu , zrezygnowałam z jednego z nich . Ale dla niekumatych , powiem ,że to nie ten ;)
11. Uwielbiam 'Trzy metry nas niebem' i 'Tylko ciebie chce'!

MOJE PYTANIA :
1. Jak masz na imię ?
2. Z  jakiego miasta jesteś?
3. Masz rodzeństwo?
4. Czym się interesujes?
5. Ulubione przedmioty szkolne?
6.Jak długo prowadzisz bloga?
7. Ile masz lat?
8. Ile masz wzrostu?
9. Ulubiona książka , ew . film ?
10. Najważniejszy cel w życiu ?
11. Najwspanialsze marzenie?

NOMINOWANI PRZEZE MNIE TO :
1. http://amy-isabell-evans-zmierzch.blogspot.com/
2. http://liliansalvatore.blogspot.com/
3. http://jazzlyn-twilight.blogspot.com/
4. http://dziwneprzypadkinastolatkii.blogspot.com/
5. http://patiiiopowiada.blogspot.com/
6. http://kochamciedwaczterynadobe.blogspot.com/

Moich nominacji nie jest dużo ,ponieważ nie odwiedzałam bardzo długo blogów . niektóre z nich już są nieaktywne , więc było trudno .
Ale może wrócę tu i dodam pozostałą piątkę ;).

czwartek, 25 października 2012

TAKI MAŁY SZANTARZYK :3

Cześć misiaczki ♥ . Powiem wam , że nie mam wenyy :c . Ale może się to zmienićć :d . Dodam następny rozdział ,jeżeli pod tym postem zobacze minimum 6 komentarzy . Wiem ,że to okrutne ,ale muszę dostać takiego 'kopa w dupę' ,bo jakoś brak mi chęci . A jak bd wiedzieć ,że moje opowiadanie jest czytane przez więcej niż jaakieś 2 osoby ,to napewno dostane jakiegoś poweraa :d
Więc czekam na komentarzee :3

PS. Jakby ktoś miał pomysł na imię dla chłopaka , to dawać mi znać ! :3 Bo jakoś nie przychodzi mi nic fajnego do głowyy .

tereteretere czekam na komentarzee ♥ :D

poniedziałek, 15 października 2012

ROZDZIAŁ 22. "Charakter"

OCZAMI FIONY
Już długi czas jestem u Cullen’ów . Carlisle bardzo mi pomógł . Dzięki niemu, można powiedzieć , że odnalazłam siebie . Czuję się dobrze ze sobą , już nie czuję do siebie obrzydzenia , nie myślę , że jestem potworem . Uświadomiłam sobie, że wcale nie muszę ranić ludzi , wręcz przeciwnie , mogę im pomagać , tak jak to robi Carlisle .
Ostatnio skupiałam się na sobie . „Szukałam” swojego charakteru , co lubię , a czego nie . Przesłuchałam wiele rodzajów muzyki ,ale najbardziej spodobała mi się muzyka rock’owa . A w szczególności takie zespoły jak : Nirvana , Red Hot Chili Peppers , Muse , Foo Fighters , Guns’N’Roses oraz Linkin Park . Nawet zakupiłam sobie koszulki tych zespołów . Lecz gdy je zakładam Alice dziwnie się na mnie patrzy , ponieważ ona woli muzykę poważną , słucha Bacha i tych innych smentów . Ja wole porządne brzmienie .
Także bardzo lubię sport . Kiedy mi się nudzi po prostu idę pływać , biegać lub w coś grać . Często muszę siłą wyprowadzać Emmeta z domu ,aby zagrał ze mną w piłkę nożną , bo ten leń woli siedzieć na kanapie z pilotem w ręku !
W tym tygodniu w domu panuje wielki szum , wszyscy coś szepczą , chodzą rozweseleni , podenerwowani . Tylko ja nie wiem o co chodzi . Nie wiem czy powinnam się tym interesować czy nie , w sumie to nie moja rodzina …
- Nawet tak nie mów , należysz do naszej rodziny i koniec kropka .– nagle zabrzmiał głos Edwarda . Świetnie ! Zaś zrobił sobie seans moich myśli .
- Po raz kolejny Cię proszę , odwal się od mojej głowy !
- Ale twój umysł jest ciekawy . Jesteś bardzo inteligenta , co w tym domu rzadko się zdarza … - po tych słowach skinął podbródkiem w stronę Emmeta , ja na to wybuchłam ogromnych śmiechem . Wszyscy spojrzeli w moją stronę jak na jakąś wariatkę  . Jeszcze nie przyzwyczaili się do mojego śmiechu . Jest on okropny , nie cierpię go . Śmieję się jak osioł , dosłownie ! A z tego powodu zawsze Emmet zaczyna mi dogadywać . W tem wszyscy zaczęli się śmiać .
- O widzę , że oślątko ożyło . Już dawno nie słyszałem jak się śmiałaś . – oczywiście Emmet musiał dorzucić swoje trzy grosze . Na jego słowa skarciłam go wzrokiem . Rosalie to zauważyła .  Nie za bardzo przepadała za mną , zaś ja ją lubiłam , nie miałam nic do niej . Więc nie wiem , co ona we mnie widzi takiego , że za każdym razem mierzy mnie wzrokiem ,jak najgorszego wroga .
- Emmet idziemy . – zakomunikowała mu i stała nad nim ,niczym mamusia każąca dziecku ubrać się do szkoły .
- Alee mecz !
- Żaden mecz , idziemy .
- Noo dobra … - wstał i oboje poszli do swojej sypialni . Ocho ! Już wiem co się będzie działo .  Ostatnim razem aż odgłos łamanych desek w łóżku dobiegł do mojego pokoju . Niczym króliki ! Usłyszałam jak w rogu pokoju Edward i Jasper śmieją się ze mnie .
- Czyżbyś znowu mnie podsłuchiwał Edwardzie ? .
- Ależ oczywiście . Jakżebym mógł odmówić sobie tej przyjemności . – i uśmiechnął się szyderczo . Na co ja wystawiłam mu język  . W tym momencie do pokoju weszła rozchichotana Bella , jeszcze nie widziałam jej w takim stanie . Teraz nie przypominała Belli , uśmiechającej się delikatnie , tylko tym razem była podobna do Alice , wiecznie chichoczącego chochlika .
- Bello o co chodzi ? – zapytałam , bo już nie mogła znieść tego ,że wszyscy o czymś wiedzą ,a ja nie .
- Wczoraj . Właśnie wczoraj Renesmee wzięła ślub z Jacob’em . – otworzyłam oczy w zdumieniu . Popatrzyłam na wszystkich , też byli zdumieni . Czyli nie tylko ja o tym nie wiedziałam …
- Jakto WZIĘLI ŚLUB ?! – tak jak myślałam najgorzej zareagował Edward .
- Przecież mówiłam ci ,że Renesmee chce wyjść za mąż za Jake’a .
- Tak ,ale myślałem , że to po ich przyjeździe …
- Takie tam suprise … - wtrąciłam . – Ale powinieneś się cieszyć ,że wyszła za Jacob’a . Ufasz mu prawda ?
- No niby tak …
- To nie masz się przecież czego martwić . Ciesz się ,że nie wyszła ,za jakiegoś narkomana czy alkoholika ! Tylko za porządnego chłopaka , który był przy niej od dnia jej narodzin .
- Może i masz rację .
- Brawoo Fiona , jesteś jedyną osobą , która przygadała mojemu bratu . – niespodziewanie odezwał się Jasper . Nagle drzwi do domu się otworzyły . Wszedł przez nie zabójczo przystojny wampir . Aż zaparło mi dech w piersiach ,a to przecież dziwne, bo będąc wampirem , nie oddycham …
______________________________________
Przepraszam , że taki krótki i nudnyy ,ale musiałam coś dodać , bo dawnoo się tu nie pojawiałam :D postaram się to poprawić w przyszłym tygodniuu , bo narazie mam mase nauki -.- mam nadzieję ,że mimo iż nie było mnie przez bardzo długi okres czasu ,to ktoś tu jeszcze zagląda i jestem oczywiście tym osobom wdzięczna za to :3 W SOBOTĘ OBIECUJE ,ŻE POJAWI SIĘ NOWY ROZDZIAŁ . tym razem ciekawszy : >

środa, 5 września 2012

PRZEEEPRASZAAM .

Przepraszam was ,ale w najbliższym czasie nie dodam nowego rozdziału . Mam już jego część ,ale na razie nie dam rady pisać dalej . Mam blokade emocjonalną . Maasakra -.-' Ale postaram się pozbierać i pisać dalej . Trzymajcie za mnie kciuki : >

piątek, 24 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 21. "Cudowna noc" .

 Jake uparł się ,że jak przystało na parę młodą , wniesie mnie przez próg domu . Więc zgodziłam się, choć dla mnie to było bezsensowne . W jego ramionach czułam się bezpiecznie . Wiedziałam ,że nic nigdy mnie złego nie spotka . Byłam jego ,a on był mój . Zaniósł mnie prosto do sypialni . Postawił na ziemi . Wiedziałam co teraz ma się stać . Noc poślubna . Jacob pobiegł do łazienki na parterze , ja zaś popędziłam do tej na piętrze . Wskoczyłam do wanny jeszcze raz umyłam włosy , zmyłam makijaż . Chociaż goliłam nogi wczoraj wieczorem , to postanowiłam ,że tak dla pewności , ogolę je jeszcze raz .  Ręce  mi się trzęsły. Tego dnia po raz pierwszy jako małżonkowie , po raz pierwszy , tak naprawdę razem . Dostałam od Rosalie jedwabną białą koszulę nocną . Idealną na taką okazję . Ale zapomniałam o jednej rzeczy . Została ona w sypialni , gdzie czekał na mnie Jake. Rozglądnęłam się po łazience . Wisiała tylko stara flanelowa koszula Jacoba . Zarzuciłam ją na siebie . Może uda mi się przemknąć i włożyć koszulę nocną . Idąc korytarzem , zobaczyłam , że drzwi do sypialni są uchylone . Jake leżał na łożu z baldachimem . Już miałam złapać swoją koszulę leżącą na stoliku w firmowym opakowaniu i szybko się w nią przebrać , ale gdy mijałam łóżko, w świetle jednej , białej świecy błysnął jego nagi tors i ramię . Jacob złapał mnie za nadgarstek i przytrzymał .
- Dokąd to kochanie ? – spytał .
- Wybacz ,ale muszę się przebrać .
- Chodź no tu do mnie . – poprosił , przyciągając mnie do siebie na łóżko. Usiadłam na brzegu , ale on uchylił kołdrę i pomógł mi się wślizgnąć do środka . Zaczęliśmy się całować . Zerknęłam na Jacob’a . Oczy mu się błyszczały jak nigdy wcześniej . Wtuliłam się w niego i zrozumiałam , że tej nocy koszula od Rosalie nie będzie mi potrzebna .
- Nie mogę uwierzyć ,że to już . Że jesteśmy małżeństwem . – szepnęłam .
- A ja mogę . – pocałował mnie delikatnie . – Renesmee Black  - powiedział z uśmiechem .
- Będę się musiała do tego przyzwyczaić .
- Ja też chętnie będę się przyzwyczajał – rzekł , całując moją szyję , zagłębienie między obojczykami , piersi . – Do bycia z tobą .
Światło świecy napełniało pokuj tajemniczym blaskiem , przez to że płomień pełgał i tańczył. Jacob obejmował mnie , kiedy pochyliłam się nad nim , zbliżyłam i jedną ręką dotknęłam jego policzka . Patrzył na mnie czule , a ramiona miał jak z żelaza . Uniosłam się na łokciu , obmacałam jego muskuły i uśmiechnęłam się , kiedy się zdziwił . Drocząc się z nim , wpiłam mu się w rękę .
- Mój wilk – zażartowałam i pocałowałam go w tors.
- Moja wampirzyca – szepnął , drżąc pod muśnięciem moich ust , języka .
Nagle nasunęła mi się myśl . Jeżeli zajdę w ciążę . To dziecko będzie w jednej trzeciej wampirem , w jednej trzeciej człowiekiem , w jednej trzeciej wilkołakiem . To co z niego powstanie ?
- Jacob , co jeśli zajdę z ciążę ? – spytałam .
- Nie myśl o tym teraz . – poprosił , nie otwierając oczu.
- Proszę cię, porozmawiajmy na ten temat , bo …
Ale nie dał mi skończyć . Przewrócił mnie na wznak i wpił się w moje usta . Coś w nim eksplodowało . Powtarzał chrapliwie moje imię , jakby pożądał mnie bardziej niż czegokolwiek innego na świecie . Zarumieniłam się przy tym .
Obejmowałam go mocno . Czułam Jake’a w sobie , kołysałam się do rytmu . Jego ciało było gorące ,a przy tym twarde jak kość słoniowa , chociaż oboje wtopiliśmy się w jedno . Patrzyłam na niego namiętnie , a zarazem ufnie . Wędrowałam rękami po jego ciele . On zaś trzymał swe uda na mych biodrach. Wiedziałam ,że on jest kimś z kim przeżyje całe życie . Nie dlatego ,że jest najprzystojniejszym wilkołakiem , nawet nie dlatego ,że był kimś ważnym dla mojej rodziny ,ale ponieważ jest moim mężem , Jacob’em , z którym się wychowałam .
Następnego ranka obudziłam się na podłodze w sypialni . Przykryta byłam prześcieradłem , a wokół mnie latał pierz z poduszek . Zaczęłam się śmiać . Przypomniało mi się jak mama opowiadała o swojej nocy poślubnej . Tylko ona obudziła się na rozwalonym łóżku . Zaczęłam się rozglądać za nim ,ale nigdzie go nie widziałam . Wstałam , przeciągnęłam się . Wyjrzałam przez okno . Piasek na plaży pięknie się mienił w blasku wschodzącego słońca . Białe grzywy na morzu , powoli przykrywały błękit . Nagle usłyszałam ,że ktoś wychodzi z domku , spojrzałam na dół . Jake wynosił rozwalone deski . Spojrzałam w lewo i ujrzałam nasze łóżko . Właściwie , były to tylko połamane deski , materac , z którego powychodziły sprężyny , potargany baldachim i poszewki z poduszek . Wszystko to leżało na kupie z boku domu . Zachichotałam pod nosem . Ależ ja mam siły ! Chciałam zejść na dół ,ale spostrzegłam ,że jestem naga . Więc wzięłam prześcieradło , pod którym leżałam , owinęłam się nim . Zeszłam na dół. Spostrzegłam ,że w kuchni leży na stole mój codzienny kubek krwi , a obok stał talerz z jajecznicą i bekonem. Usiadłam przy stole i zaczęłam się zajadać . W ciągu minuty wszystko było zjedzone . Nagle do kuchni wszedł Jacob . Jak co dzień był w samych szortach , bez koszulki , ale po wczorajszej nocy zaczęłam postrzegać go inaczej . Dopiero teraz spostrzegłam jego idealnie zarysowany tors , grube , umięśnione raniona i mocne nogi . Wyglądał jak młody bóg. MÓJ młody bóg . Patrzył na mnie tymi pięknymi oczami . Aż nogi się uginały .
-  Ooo ! Witam panią Black . – powiedział z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
- Cześć skarbie – odpowiedziałam mu , gdy podszedł , aby mnie pocałować . Ten pocałunek był inny , niż te wczoraj . Był delikatny i pełny czułości . A te wczoraj były namiętne , ogniste i pełne pożądania .
- Dziś to ja mam dla ciebie niespodziankę – pełen entuzjazmu usiadł koło mnie i patrzył na mnie z miłością .
- Mówisz o naszym łóżku , które już właściwie nie nadaje się do użytku ? – na moje słowa zaczął się śmiać .
- Ale to nie moja sprawka kochanie . Szczerze mówiąc , to nie znałem cię od tej strony . – powiedział zadziornie .
- Jak to moja ? Co się wczoraj wydarzyło ? – zapytałam speszona .
- Hmmmm , powiedzmy ,że już wiem dlaczego lubisz dzikie zwierzęta – cały czas uśmiechał się zawadiacko , ja zrobiłam pytającą minę . – sama się zachowujesz , jak one . – noo nie , nie mogłam uwierzyć, w to co on powiedział . Zalałam się rumieńcem . On zaśmiał się dźwięcznie , podszedł do mnie i ucałował delikatnie.
Usiedliśmy na  ławce obok domu . W pewnym momencie on podniósł mnie na rękach , zaczął mną kręcić . Potem usiadł , pozostawiając mnie na swoich kolanach . Raz, po raz domagał się całusa . Przypomniały mi  się nasze początki . Tak jak było kiedyś, gdy zaczęliśmy ze sobą chodzić . Przeżyliśmy jedną rozłąkę, ale to nas jeszcze bardziej zbliżyło . I myślę … nie , jestem tego pewna ,że nic nas już nie rozdzieli .
______________________________________________
tereteretere , ufff wkońcu skończony :>  trudno mi się pisało szczęśliwy rozdział , ponieważ ostatnio szczęście w miłości jakoś mi nie dopisuje :c
Noo trudno , musi tak być .
A więc , proszę o komentarzee , jak zwykle xd .
Bajooo ; *
  

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 20. „ Renesmee Carlie Black”

Leżałam na ziemi w sypialni z zamkniętymi oczyma. Myślę ,że Jake ucieszy się tym ,że przyszykowałam dla nas ślub. Sam od pewnego czasu o tym mówił . Więc pójdę mu na rękę . Zaręczyny nam są nie potrzebne , bowiem ponoć Jacob poprosił mnie o rękę gdy miałam 2 lata.  Mam nawet zachowany tamten pierścionek . Teraz jest na mnie za mały , więc noszę go zawieszonego na łańcuszku na szyi .
Rozwarłam powieki . Zauważyłam na suficie właz . Wyglądał jak wejście na strych . Wstałam i wzięłam krzesło . Stanęłam na nim , otwarłam klapę i wślizgnęłam się na górę . Było jeszcze jasno , więc wszystko było widać . Pełno rupieci , strych lamp , rozpadających się szafeczek . Coś poruszyło się na suficie . Zerknęłam na górę . Był to nietoperz . Gdyby Jake tu był ,to pewnie wtrąciłby coś w stylu „ patrz , twój kuzyn „ . Zaśmiałam się pod nosem , na co nietoperz zaczął szaleńczo latać po strychu . Podbiegłam do małego okienka i otworzyłam go ,aby mógł wylecieć. Gdy już opuścił pomieszczenie , zauważyłam skrzynię , na którą padało światło z okna . Podeszłam do niej i otworzyłam . Znajdowały się tak jakieś ubrania . Zaczęłam w nich szperać , aż ujrzałam skórzany wór . Wyciągnęłam go . Otworzyłam i mym oczom ukazała się bielusieńka suknia .  Przyłożyłam ją do siebie . Suknia bez ramiączek sięgała mi do kostek ,a tren wlókł się dobre dwa metry po podłodze . Pod biustem był centymetrowy złoty kawałek materiału . Była prosta i sromna ,ale za to prześliczna ! Już wiedziałam , że nie muszę kupować sukni na nasz ślub . Widać los tak chciał , żebym to znalazła . Zeszłam szybko na dół . Zapakowałam sukienkę do torby . Usiadłam na łóżku i zastanawiałam się w co się uczesać , gdy zadzwonił telefon . Bella !
- Tak ?
- Załatwiłam wam pastora na dziś o szóstej wieczorem , na plaży przy waszym domku . – oznajmiła z podekscytowaniem .
- Dziękuję ci mamo , jesteś kochana ! . – prawie że wrzasnęłam .
- To życzę powodzenia . Kończę już bo idziemy z Edwardem na polowanie .
- Jeszcze raz dziękuję , pa !
- Aaa i jeszcze macie nasze błogosławieństwo córciu . Pa ! . – szybko odłożyłam słuchawkę i poleciałam się przyszykować . Jest już piąta ,a o szóstej ślub ! Poleciałam do łazienki . Wykąpałam się i umyłam włosy . Na szczęście dzień wcześniej zrobiłam manicure i pedicure . Umalowałam się delikatnie . Biały cień na powieki , tusz do rzęs i kremowa pomadka na usta .  Dalej nie wiedziałam w co się uczesać . Próbowałam różnych fryzur . Kok , koński ogon , proste , warkocz … zupełnie nie wiedziałam w co się uczesać . Desperacko wyjrzałam przez okno . Zauważyłam ,że na krzaku , przy tylnym wyjściu rosną bialutkie kwity . Od razu po nie popędziłam . W domu cichutko zeszłam na dół . Zerknęłam do salonu , Jacob oglądał mecz . Nie odzywałam się do niego więc nie mógł mnie zauważyć . Szybko prześlizgnęłam się do drzwi. Zerwałam kwiaty i pobiegłam na górę . Postanowiłam ,że pozostawię je rozpuszczone . Przeczesałam je szczotką , aby z moich naturalnych loków zrobiły się fale i upięłam kwiatka z boku . Idealnie ! Spojrzałam jeszcze na zegarek . Dochodziła szósta . Pospiesznie wrzuciłam na siebie suknię . Prezentowała się cudownie . Przeglądnęłam się w lustrze .Nie mam butów ! Dopiero teraz zauważyłam ,że zapomniałam o butach . Z rozpaczą usiadłam na łóżku . Prawie płakałam . Ślub za piętnaście minut ,a ja nie mam butów ! Schowałam twarz w dłoniach . Miało być tak idealnie , a ja nie mam butów . Wtem pomyślałam … jaka ja jestem głupia ! Ślub odbywa się na plaży , po co mi buty ! Humor powrócił z zawrotną prędkością . Już miałam wychodzić , gdy przypomniałam sobie o jednej bardzo ważnej rzeczy .  Podeszłam do szkatułki z biżuterią . Wyciągnęłam z niej pierścionek na łańcuszku , który mam od Jake’a . Zawiesiłam go sobie na szyi i teraz już byłam gotowa . Napisałam tylko jeszcze list do Jacoba i zbiegłam na dół . Prześlizgnęłam się do wyjścia niezauważona . Położyłam list na wycieraczce i zadzwoniłam do drzwi .
OCZAMI JACOBA :
Oglądałem telewizje . Renesmee była na mnie zła . Nie rozumiałem tego . Przecież to był niewinny żart . Nagle ktoś zadzwonił do drzwi . Podszedłem i je uchyliłem. Nikogo nie było , lecz zamiast tego na wycieraczce leżał list . Otworzyłem go .
„Jake ,
Przyjdź na plażę o szóstej . Mam dla ciebie niespodziankę .
PS.  Ubierz się elegancko .
Renesmee” .
Zerknąłem na zegarek . Przecież jest za pięć szósta ! Biegiem poleciałem do sypialni . Zobaczyłem , że na łóżku leży biały garnitur i tego samego kolory koszula .  Pewnie Nessi to przygotowała . Była na mnie zła , więc nawet nie pomyślałem ,aby się temu sprzeciwić . Ubrałem się jak należy . Jedno mnie zdziwiło – nie było przygotowanych butów . Ale przecież idziemy na plażę , to po co  mi one . Pobiegłem jeszcze do łazienki ,aby umyć zęby .
Wyszedłem przed dom . Zastanawiałem się , co też mogła wymyślić . Spodziewałbym się czegoś takiego po Alice , ale nie po niej . Szedłem zdenerwowany . Wkroczyłem na plaże i ujrzałem ją . Stała w blasku zachodzącego słońca ,uśmiechając się promiennie . Nawet z takiej odległości spostrzegłem ,że oczy jej się błyszczą z radości.  Gdy podszedłem bliżej zauważyłem stojącego za nią pastora . Teraz to ma sens ! Biała suknia, garnitur . Zorganizowała ślub ! Nie mogłem w to uwierzyć . Ale nie byłem na nią zły , wręcz przeciwnie . Byłem tym wniebowzięty . Stanąłem naprzeciwko niej . Wpięła mi do garnituru czerwoną różę , taką samą jak reszta w jej bukiecie . Złapałem ją za rękę . Spojrzałem w oczy i już wiedziałem , że będzie wspaniałą panią Black .
OCZAMI RENESMEE :
Gdy złapał mnie za rękę serce mi załomotało . W jego oczach widziałam miłość i byłam pewna , że dobrze zrobiłam . Pastor zaczął ceremonię . Właściwie , to nie słuchałam go , zatonęłam w oczach mojego przyszłego męża . Nagle Jake szturchnął mnie lekko w ramię ,a pastor powtórzył wcześniejsze słowa .
- Czy ty Renesmee Carlie Cullen bierzesz oto Jacoba Blacka za męża i przyrzekasz , że będziesz przy nim w zdrowiu i w chorobie i że nie opuścisz go aż do śmierci ? – w tym Momocie przypomniało mi się , jak mama opowiadała ,że poprosili pastora o zmienienie przysięgi . U nich zamiast „aż do śmierci” ,było „do końca życia” . U nas też tak będzie .
- Tak . Nie opuszczę go do końca życia . – poprawiłam .
- Czy ty Jacob’ie Black bierzesz oto Renesmee Carlie Cullen za żonę i przyrzekasz , że będziesz przy niej w zdrowiu i w chorobie i że nie opuścisz jej aż do śmierci ? 
- Tak . Nigdy jej nie opuszczę .
- A teraz ogłaszam was mężem i żoną . Teraz panie Black możesz pocałować małżonkę . – po tych słowach serce zaczęło bić tak szybko jak nigdy . Czułam się jak przed pierwszym pocałunkiem . Gdy nasze usta się połączyły ,stanowiliśmy już jedną całość . Na zawsze .

_______________________________________
Muszę przyznać , że ten rozdział poszedł mi dość szybko . Ale z następnym mam problemy . Więc proszę o cierpliwość :D . Najprawdopodobniej w następnym pojawi się coś o Erick'u , bo dawnoo o nim nie pisałam ;p Komentujcie , proszę , bo chciałabym wiedzieć , ile osób jeszcze tu zagląda : >

wtorek, 14 sierpnia 2012

ROZDZIAŁ 19. "Bez słowa" .

Od rana leżę na plaży . Opalam się , kąpie w morzu . Jest po prostu cudownie! Jesteśmy tylko my , we dwójkę . Nikogo poza nami nie ma w pobliżu . Cieszę się z tego powodu . Nie lubię tłumów .
Prawie całą noc nie spałam. Myślałam o tym zdjęciu . Ta kobieta kogoś mi przypomina … tylko nie wiem kogo !.
- Nessie ! . Chodź , zobacz ! . – usłyszałam wołanie Jake’a .
- Co się stało ? .
- No chodź !
- Idę , już idę . – z niechęcią podniosłam się z leżaka i pobiegłam w stronę Jacoba . Biegłam po piasku , był gorący , ale pomimo tego moje stopy zanurzając się w nim czuły się wspaniale . Zobaczyłam , że mój ukochany , który kąpał się w morzu coś trzyma . To chyba był słoik…
-Spójrz . Pływałem , nagle stanąłem na dnie i poczułem coś szklanego , zanurkowałem po to . No i jest. Słoik pełen kamieni …
- I tylko po to mnie wołałeś ? Żebym zobaczyła słój kamieni ? – Patrzyłam na niego z rozbawieniem . Spojrzałam na słój . Pełno różnokolorowych kamieni. Po co je ktoś tam wkładał ? . Przyglądnęłam się uważnie . Zauważyłam coś białego , jakby kartkę. – Pokaż mi to na chwilę . – mój ukochany podał mi słoik , otworzyłam go i wysypałam na piach jego zawartość . Tak jak myślałam , wśród kamieni znajdował się list . Wzięłam go do ręki . Rozwinęłam.  Zaczęłam czytać .
„Drogi Harris’ie
Przepraszam Cię , że uciekłam , ale nie mogłam z wami zostać z powodu waszego bezpieczeństwa . Jako młoda studentka zadłużyłam się u pewnego mężczyzny , teraz On mnie odnalazł i kazał oddać pieniądze . Jednak ja ich nie miałam . Więc powiedział , że albo oddam mu pieniądze , albo porwie naszą córeczkę . Musiałam coś zrobić . Postanowiłam uciec do innego stanu i zadzwonić do niego ,że mam pieniądze ,żeby tutaj przyjechał . Nie mam pojęcia co będzie później , ale nie mogę narażać was na niebezpieczeństwo  .Przeprowadźcie się gdzieś , tak dla pewności . Dbaj o moją Julian . Kocham was .
Eleonor „
Teraz już wiem jak ma na imię . Eleonor… Nie znam takiej osoby ,ale na portrecie wygląda tak jakbym ją gdzieś kiedyś widziała …
- Co to ? – zapytał Jake.
 - Aaaa to , to nic takiego .
- Nie kłam , nie ładnie tak . – zażartował i rzucił się na mnie ,aby wziąć ode mnie list . Jednak ja zdążyłam mu uciec . Ten zdziwiony zaczął mnie gonić . Ja z moimi wampirzymi zdolnościami byłam daleko przed nim . Po jakiś pięciu minutach spostrzegłam ,że już mnie nie goni . Oglądałam się wokół , ale nikogo nie było . Zupełna cisza . Nawet żadne zwierze nie dawało znaku życia . Troszkę się przestraszyłam.
- Jacob ! Ej , to już nie jest śmieszne . Gdzie ty do licha jesteś ? .- wołałam co tchu w płucach . Ale nic. Nikt się nie odzywał . Zlękłam się , że cos mu się stało. Postanowiłam wrócić wolnym krokiem ku plaży . Nagle poczułam ,że coś się do mnie zbliża . Odwróciłam się ,ale było już za późno. Z zamkniętymi oczami czułam , że ktoś mnie przypiera do ziemi . Nagle poczułam znajomy zapach . Otworzyłam oczy i ujrzałam śmiejącego się nade mną Jake’e .
- Nie mogę uwierzyć ,że się wystraszyłaś ! – Jacob dalej ze mnie rechotał . Wkurzyłam się i zrzuciłam go z siebie . Zła szłam w kierunku domu .
- Ej , misiek ! Stój no . Chyba się nie pogniewałaś ? – wołał za mną . Ja jednak nie zważałam na to . Usłyszałam ,że biegnie za mną .  – Nessie , stój no .
Przystanęłam , ale nie dlatego ,że on prosił ,ale ,żeby mu coś przekazać . Podszedł do mnie i chciał mnie wziąć za rękę .  Podałam mu ją ,ale z innej przyczyny . Przekazałam mu w myślach ,że się do niego nie odezwę . On zrobił przerażoną minę . Puściłam jego dłoń i weszłam do domu. Podążyłam do kuchni ,aby wyciągnąć mój codzienny kubek krwi . Dzikie zwierzęta znajdowały się tutaj tylko w rezerwacie , a tam przecież nie mogłam polować . Musiało wystarczyć to . Przed wyjazdem Edward przyniósł mi dwie pumy ,a Carlisle strzykawką wyciągnął z nich wszystką krew i przelał do butelek . Miało wystarczyć na pobyt tutaj . Z moim ‘ posiłkiem’ usiadłam w salonie . Nie jestem zła na Jake’a , ale postanowiłam , że pożartuje sobie troszkę .
Kiedy łykałam ostatni łyk krwi Jacob wszedł do pokoju. Usiadł naprzeciwko mnie . Spojrzałam na niego przelotnie i poszłam do kuchni odnieść kubek . On podążył za mną . Włożyłam kubek do zlewu i podeszłam do lodówki . Pomimo tego ,że zwykłe jedzenie nie zaspokajało moich potrzeb , niektóre rzeczy smakowały mi . Wyjęłam z zamrażarki lody i nałożyłam sobie do miseczki . Jake stał obok mnie cały czas . Ja przeszłam obok niego ,jakby go nie było . On złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy .
- Możesz przestać mnie ignorować ? – zapytał ze strachem w oczach . I teraz kto tu się boi ? Cel osiągnięty . Ale postanowiłam ,że zrobię coś miłego dla niego . Wyrwałam się mu i poszłam do sypialni . Podeszłam po telefon . Wykręciłam numer do Belli .
-  Renesmee ! I jak tam ? – miło było usłyszeć głos mamy .
- Bardzo dobrze . Mamo , mam do ciebie prośbę …
- Wiedziałam ,że czegoś chcesz . – powiedziała i zaśmiała się dźwięcznie .
- Nie znasz może jakiegoś pastora na Hawajach ? .
- Renesmee Carlie Cullen , co ty kombinujesz ?
- Mamuś , no wiesz . Jesteśmy z Jacob’em bardzo długo i kocham go . Jestem pewna ,że nigdy się nie rozstaniemy . A więc co stoi na przeszkodzie ? .
- No dobrze , ale chcecie się pobrać po cichu ? Bez rodziny ? .
- Właściwie to ja to wymyśliłam . Jake nic o tym jeszcze nie wie . Chce mu zrobić niespodziankę . Przepraszam was , że nie będziecie na naszym ślubie , ale obiecuje ,że gdy przyjedziemy zorganizujemy wesele .
- No to Alice nie będzie wesoła . Ale może zdołam ją przekonać tym weselem . Z mojej strony jak najbardziej , rób co chcesz . Wiem jaka frustracja jest ze ślubem . Też chcieliśmy się pobrać po cichu ,ale Alice była po naszej decyzji przygnębiona , więc postanowiliśmy jej nie smucić i poszliśmy jej na rękę .
- Więc się nie gniewasz ? – wolałam się upewnić .
- Nie . Wręcz się cieszę . – powiedziała to z entuzjazmem w głosie. – Zaraz obdzwonię pastorów i zobaczę co da się zrobić .
- Dziękuje ci mamo . Kocham cię .
- Też cię kocham Nessi . Trzymaj się . – i odłożyła słuchawkę .
_________________________________________
Postanowiłam jednak dodać następny rozdział jeszcze w wakacje . Mam nadzieję ,że ktoś tu jeszcze jest . naraźka ; *

sobota, 30 czerwca 2012

INFORMACJA !




Chciałam wam powiedzieć ,że na okrs wakacji chyba zawiesze bloga . I tak tutaj nikt teraz nie zagląda ,a ja nie mam zabardzo czasu na pisanie . Więc chyba tak będzie najlepiej . Ale po wakacjach powróce , napewno ! A więc żegnam . Do września ! :**

poniedziałek, 25 czerwca 2012

ROZDZIAŁ 18. "Hawaje"

Nasz samolot był już gotowy . Wszyscy ruszyli w stronę wejścia . Troszkę się stresowałam , bo nigdy nie leciałam samolotem . Weszliśmy . Pokazaliśmy hostessie bilety ,a ta wskazała nam nasze miejsca . Rzędy były trzyosobowe . Mi trafiło się miejsce pod oknem . Usiadłam wygodnie . Jake , który miał miejsce obok mnie , najpierw włożył nasze bagaże podręczne do schowka , a potem usiadł . Nagle do samolotu weszła jakaś dziunia . Miała założone czarne szpilki , mini tego samego koloru i biały top z ogromnym dekoltem . Długie czarne włosy opadały jej na ramiona . Była całkiem ładna ,ale zbyt sztuczna . Zauważyłam ,że zostały tylko dwa wolne miejsca , obok jakiegoś starszego pana i obok Jacoba . Modliłam się ,żeby nie usiadła obok mojego chłopaka . Podeszła do hostessy , a ta powiedziała jej gdzie usiąść . Spojrzała w naszą stronę i na jej twarzy pojawił się szyderczy uśmieszek . O nie ! Tylko nie to … Idąc  ku nam poprawiała włosy , naciągała bluzeczkę , aby dekolt był jeszcze większy i wydęła usta ,tak ,że wyglądała , jakby miała je sztuczne … O boże co za sucza! Usadowiła się na swoim miejscu , spojrzała w stronę mojego chłopaka , potem na mnie , potem znów na Jaka’a i uśmiechnęła się triumfalnie .
-Witaj ! – powiedziała seksownym głosem , myślałam ,że tam wybuchnę ! Jake spojrzał na nią zdezoriętowany . Popatrzył na jej twarz ,a potem… oczywiście , na cycki ! Zrobił wielkie oczy .
- Cześć . – odpowiedział jej . Dyszałam już ze złości . Spokojnie Nessie , on przecież nie zainteresuje się taką lalunią . Nagle pilot zabrał głos i poprosił ,aby zapiąć pasy . Pospiesznie wykonałam o co prosił . Zaczęliśmy startować . Chwyciłam Jacoba za rękę . Bałam się trochę . On uśmiechnął się do mnie słodko i mocno uścisnął moją dłoń . Ona to zobaczyła i zrobiła złą minę . Nie przejęłam się tym ani trochę . Jake jest mój i zawsze mój pozostanie . Podczas lotu rozmawiałam z moim chłopakiem i naglę usnęłam . Spałam tak chyba dobre 2 godziny , aż się przebudziłam . Usłyszałam chichot jakiejś dziewczyny i śmiech … Jake’a ?! Z ogromną prędkością spojrzałam w jego stronę . Razem z tą pizdą rozmawiali i śmiali się . Teraz to już byłam wściekła . Spostrzegłam ,że trzyma ona rękę na nodze mojego ukochanego . Już miałam jej się rzucić do gardła . Nie miałaby przy mnie szans . Jakie może mieć szanse zwykły śmiertelnik z pół wampirem ? Żadne. Ale postanowiłam się uspokoić . Chrząknęłam wystarczająco głośno ,aby mnie usłyszeli . Jacob speszony spojrzał w moją stronę .
- O cześć skarbie … nie wiedziałem ,że już nie śpisz … właśnie Hannah opowiadała mi historię jak to … - i przerwał , bo zauważył ,że patrzę się ze złością na jego nogę , na której ta małpa trzymała dłoń . Szybko ją zrzucił . Spojrzał na mnie potulnym wzrokiem . – Przepraszam cię . – wybąknął .
- Za co ty ją przepraszasz ?- z rozbawieniem zapytała ta „lalka” .
- To nie on powinien mnie przepraszać , tylko ty . Powinnaś przeprosić za to ,że jesteś taką suką ! – powiedziałam ze złością przez zaciśnięte zęby .
- Że co proszę ?! – powiedziała oburzona .
- To co słyszałaś .
- Hahaha , jesteś śmieszna . Zachowujesz się jak małe dziecko .
- To nie ja podrywam chłopaka wiedząc ,że on ma dziewczynę . To nie ja ubieram się jak dziwka . To nie ja …
- Nessie proszę cię , uspokój się . – błagał Jake .
- Nie zdołam się uspokoić dopóki ona tu siedzi . – w tym momencie podeszła hostessa .
- Przepraszam bardzo , ale inni pasażerowie skarżą się , że państwo się kłócicie i nie dajecie im odpocząć .
- Przepraszamy bardzo . – Jacob wyręczył nas . – Ale mam prośbę . Wtedy na pewno nie usłyszy pani żadnej kłótni .
- Tak ? Jaką ? – zapytała zaciekawiona hostessa .
- Prosiłbym o przeniesienie tej pani na inne wolne miejsce ,ponieważ to ona jest przyczyną tych kłótni. – mówiąc to wskazywał na Hannah . Byłam w szoku . Wstawił się za mną .
- Pffff ! – ta małpa wstała i odeszła z obrażoną miną .
Reszta lotu minęła w ciszy . Byłam mu wdzięczna za to ,że się za mną wstawił ,ale wciąż byłam zła . Gdy wylądowaliśmy poszłam po swój bagaż i zaczekałam na Jacob’a . Gdy podszedł od razu zapytał :
- Wciąż się na mnie gniewasz ?
- Nie gniewam się , tylko jestem zła .
- To jedno i to samo .
- No to widzisz , masz już odpowiedź .
- Skarbie , naprawdę cię przepraszam , ale ty zasnęłaś , a mi się nudziło . Ona zaczęła do mnie gadać i tak jakoś się to dalej ciągło …
- A to ,że jej ręka spoczywała na twojej nodze , to też przez to ,że ci się nudziło ?
- Nawet nie zauważyłem , kiedy położyła ją tam . Uwierz mi . Nie mam z nią nic wspólnego . – no i zrobił te przeklęte proszące oczka ! Nie miałam siły im się przeciwstawić , uległam …
- No dobrze …
- Kocham cię ! – powiedziawszy to podszedł blisko mnie i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Potem spojrzałam mu prosto w oczy .
- Ja też cię ko… - tylko to zdołałam wydusić , bo on znów wpił swe usta w moje .
Następnie podążyliśmy w stronę taksówek . Trzymaliśmy się za ręce i oboje promiennie uśmiechaliśmy . Już mieliśmy wsiadać do taksówki gdy podszedł do nas pewien mężczyzna ubrany w garnitur.
- Przepraszam , czy pan Black i panna Cullen ?
- Tak , zgadza się . – odpowiedziałam zdziwiona . Skąd on nas zna ?!
- Proszę za mną . – powiedział uprzejmie .
- Przepraszam ,a kim pan jest ? – zadał pytanie Jake .
- Jestem waszym szoferem . Czy pani Alice nic nie mówiła ? – Alice !? Ona zawsze coś musi uknuć .
- Niestety, nic nie mówiła .
- Ale teraz państwo wiecie kim jestem , więc zapraszam do wozu . – wskazał ręką na ogromną czarną limuzynę . Zrobiłam wielkie oczy . Wziął od nas bagaże i otworzył drzwi . Weszłam do środka . Nie mogłam się nadziwić . Skąd tu się wzięło tyle miejsca ? Usiadłam wygodnie . Wyciągnęłam telefon z kieszeni . Wybrałam numer do Alice . Już po pierwszym sygnale odebrała .
- I co dolecieliście bezpiecznie ? Jak wrażenia ? Podoba ci się tutaj ? Dojechaliście już do hotelu ? – chochlik zasypywał mnie masą pytań .
- Alice ! Spokojnie …
- Oj . No tak . Przepraszam zapędziłam się troszkę .
- Po pierwsze , lot minął bardzo dobrze , no z wyjątkiem jednego pewnego zdarzenia . Ale o tym opowiem ci w domu . Po drugie , jeszcze nie jesteśmy w hotelu , dopiero wsiedliśmy do wozu . A propos wozu . Alice , co ci strzeliło do głowy ,żeby wynajmować limuzynę i szofera ?
- Moja bratanica musi mieć to , co najlepsze . – odpowiedziała z dumą .
- Alice ,jestem ci za to wdzięczna ,ale czasami przesadzasz …
- Czasami ? – prychnął śmiechem mój ukochany .
- Powiedz Jake’owi ,że go słyszałam . – odparła moja ciotka .
- Jacob , ona mówi ,że cię słyszała . – powiedziałam od niechcenia .
- No i o to chodziło . – zaczął się śmiać .
- Jak tylko przyjedziecie ,to dostanie mu się .
- Hahahaha , już to widzę . – drwił sobie Jake .
- Dobra,skończcie już . – denerwowało mnie już to ich przekomarzanie się .
- Dobrze , trzymaj się Nessie !
- Pa , Alice ! – i się rozłączyłam .
Jechaliśmy główną ulicą . Było pełno ludzi . Z wyglądu można stwierdzić, że większość z nich to turyści. Podobało mi się tutaj . Miasto tętniące życiem . Pełno kolorowych straganów . Wszyscy ludzie byli uśmiechnięci ‘od ucha do ucha’ . Nagle skręciliśmy w jakąś polną drogę . Było na niej może zaledwie trzech ludzi . Wjechaliśmy do jakiegoś ogromnego lasu , gdzie już całkiem żywej duszy nie było . Trochę to było dziwne . Znajdowaliśmy się daleko od jakichkolwiek hoteli . W oddali zobaczyłam domek . Gdy podjechaliśmy bliżej zauważyłam ,że to nie żaden domek , tylko wręcz pałac ! Był ogromny . Cały był z drewna. Miał dwa piętra . Trzy metry od domu znajdowała się plaża i morze . Samochód zatrzymał się . Szybko wyleciałam z auta . Rozglądałam się z szeroko otworzonymi oczyma. Tu jest cudownie ! Weszłam pospiesznie do środka . Przedpokój był zwyczajny , pomalowany na biało . Była tam tylko drewniana szafka na buty , wieszak na ubrania i parę obrazów . Skręciłam w prawo . Znajdowałam się teraz w pokoju głównym . Był w kolorze kremowym . Brązowe stare meble idealnie pasowały do tego koloru . Gdzieniegdzie były położone skóry dzikich zwierząt .  Poszłam do następnego pomieszczenia , okazało się ,że to kuchnia . Była w kolorach niebiesko- białych . Efekt był bardzo ładny . Potem była łazienka . Była malutka . Zielone płytki , biały prysznic i tego samego koloru ubikacja i komoda . Podejrzewałam ,że większa znajduje się na górze . Popędziłam szybko po schodach . Na górze był mały przedpokoik w kolorze żółtym . Była tam tylko mała półeczka w kolorze niebieskim . Znajdowały się tam też trzy drzwi , prowadzące do kolejnych pomieszczeń . Otworzyłam pierwsze . I tak jak się spodziewałam, znalazłam się w ogromnej łazience . Wanna , w której spokojnie zmieściłyby się trzy osoby, znajdowała się na środku . Na jednej ścianie wisiało ogromne lustro ,a pod nim mieściły się dwie umywalki . Był tak także jeszcze jeden prysznic , ubikacja , bidet , półeczki , itp.  Łazienka była w kolorach brązowo – kremowo – białych . Podążałam teraz do następnego pokoju. Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazała się wspaniała sypialnia ! Była ona w kolorach czerwono – czarno – białych .  Wielkie łoże z baldachimem , które w całości było w bieli wspaniale wyglądało na czerwonej ścianie . Równolegle do łóżka , znajdowała się ściana , także koloru czerwonego , przy której znajdowała się ogromna stara czarna szafa z elementami białego koloru . Wisiał tam także obraz , miał białą ramę . Namalowana była tam jakaś para . Wyglądał on bardzo staro . Kobieta , która się tam znajdowała kogoś mi przypominała , tylko nie wiem kogo … U dołu obrazu zobaczyłam ,że jest wyryta litera „ E ” . Nie rozumiałam o co chodzi … Postanowiłam dalej zwiedzać pokój . Na następnej ścianie , koloru białego , były dwie czarne komody , czerwona lampa  oraz lustro w szkarłatnej ramie . Na panelach spoczywał puszysty biały dywan. Było tutaj cudownie ! Tak jak w innych pokojach meble były bardzo stare , tylko niektóre rzeczy były nowe i wyglądały jakby dopiero co były dodane do wnętrza , ściany były trochę wyblakłe , ale nie przeszkadzało mi to , tak nawet wyglądało ładniej. Lubiłam domki w starym stylu  .Udałam się do następnego pomieszczenia . Niestety gdy chciałam otworzyć drzwi nieudało mi się to , ponieważ były zamknięte . Zobaczyłam ,że na niebieskiej półeczce w przedpokoju leży stary klucz . Wzięłam go . Włożyłam do zamka i przekręciłam . Udało się ! Drzwi otworzone . Był to malutki pokoik . Ściany pomalowane na jasną zieleń , drewniane łóżko z białą pościelą . Na środku stał mały drewniany stoliczek i malutkie białe krzesełko . Otworzyłam białą szafeczkę , która znajdowała się pod ścianą . Była tam stara szmaciana laleczka . Obok niej leżało stare , wyblakłe czarno – białe zdjęcie . Wzięłam je w dłoń . Znajdowała się tam ta sama kobieta , co na obrazie , tylko tym razem nie była z mężczyzną , tylko z malutką dziewczynką , wyglądała na co najmniej roczek . Odwróciłam zdjęcie . W tyle było napisane :
„ Kochani Julian i Harris ,
 Kocham was z całego serca , ale niestety muszę was opuścić . Tak będzie dla was lepiej . Nigdy nie przestanę o was myśleć . Zawsze pozostaniecie w moim sercu , do końca życia i nawet dłużej .
Ty Julian wyrośniesz na śliczną , mądrą i rozsądną dziewczynę , jestem tego pewna . Opiekuj się ojcem . I pamiętaj ! Nigdy nie daj się zastraszyć i stawiaj zawsze na swoim , a osiągniesz wszystko .
A ty Harris , wiedz , że jesteś jedynym mężczyzną w moim życiu . I zawsze byłeś . Nie boję się ,że pod twoją opieką Julian zejdzie na złą drogę , nie . Wiem na pewno ,że wychowasz ją najlepiej jak umiesz .
Jeszcze raz KOCHAM WAS .
Żegnajcie .
E . ”
Łzy napłynęły mi do oczu . Wzruszyłam się . I znowu ta „ E ” … Postanowiłam ,że dowiem się kto to jest . Z dołu usłyszałam wołanie Jacoba . Zamknęłam drzwi na klucz i odłożyłam go na miejsce . Zbiegłam na dół .
- Płakałaś ? – z troską zapytał się Jake .
- Nie … ja tylko …wzruszyłam się . Tu jest tak pięknie . – na razie postanowiłam nie mówić mu o tym .
- Racja , jak w raju . – powiedziawszy to przytulił mnie mocno . W mojej głowie cały czas widniała ta „E ” . Muszę się dowiedzieć kto to jest … albo był …


_______________________________
Noo i jest . W końcu go skończyłam . Podejrzewam ,że następne posty będą się pojawiać jeszcze żadziej , bo zaczynają się wakacje i znając życie , nie będę miała czasu na pisanie . Ale postaram się pisać jak najczęściej . Mam nadzieję ,że się spodoba : )

piątek, 15 czerwca 2012

ROZDZIAŁ 17 . "Wyjazd" .

Siedziałam z zamkniętymi oczami na polanie. Upajałam się świeżym powietrzem . Z głębi lasu słychać było śpiewy ptaków ,szum wiatru, odgłosy różnych owadów . Po głowie krążyła mi myśl, że muszę się z tym pożegnać na całe dwa tygodnie . Jeszcze nigdy nie wyjeżdżałam na dłużej z Forks . Tutaj się wychowałam i zawsze , gdziekolwiek będę się znajdować , będę za tym tęsknić.
Nagle wszystko ucichło. Otworzyłam szybko oczy . Jake przemienił się w wilkołaka i stał w pozycji gotowej do ataku . Pospiesznie skryłam się za nim. Teraz oboje wpatrywaliśmy się w pewien obiekt w środku lasu , który z ogromną prędkością zbliżał się do nas. W pewnej chwili zauważyłam , że tą osobą jest nieziemsko piękna kobieta. Zatrzymała się na odległość jakiś dziesięciu metrów . Dostrzegłam, że ma szkarłatno- czerwone tęczówki oraz ,że w jej oczach kryje się strach .  Postanowiłam ,że podejdę bliżej , na znak tego , że jesteśmy pokojowo nastawieni . Zrobiłam trzy kroki w przód . On cały czas przyglądała mi się podejrzliwie .  Zrobiłam jeszcze 5 kroków . W tym momencie ona cofnęła się krok w tył .
- Nie bój się . – powiedziałam przyjaźnie .
- Wcale się nie boje . – pewnym głosem odezwała się niespodziewanie .
- To dlaczego cofasz się do tyłu ? – zapytałam , widząc ,że cały czas robi kroki w tył .
- Nie ufam wam …
- Nie martw się . Jesteśmy przyjaźnie nastawieni . – z wielkim uśmiechem na ustach próbowałam ośmielić przybyszkę . – Mam na imię Renesmee . – wyciągnęłam rękę i zbliżyłam się o 5 kroków w przód . Ta także podeszła i uścisnęła mi dłoń .
- Nazywam się Fiona . – i w końcu na jej twarzy zagościł uśmiech . – A to kto ? – zapytała , patrząc podejrzliwie na mojego wilkołaka .
- To jest Jake , mój chłopak .
- Chodzisz z wilkiem ? – zapytała z ogromnym szokiem . Rozśmieszyło mnie to pytanie i wybuchłam śmiechem .
- Nie , to jest zmiennokształtny człowiek . – odpowiedziałam dalej pełna  rozbawienia . – Jacob , idź może się przemień , dobrze ? – mój chłopak na to pytanie pokiwał głową i wszedł do lasu . – A co ty tutaj robisz ? – teraz zwróciłam się do Fiony .
- Jakieś dwa dni temu zostałam zmieniona, po czym szybko stamtąd uciekłam . I odtarłam ,aż tutaj .
-A jak zostałaś przemieniona ? Skąd uciekłaś ? – zasypywałam ją toną pytań ,ale chciałam wiedzieć o niej jak najwięcej .
- Dokładnie nie pamiętam . Wiem tylko tyle , że obudziłam się z ogromnym pragnieniem . Leżałam na zimnej posadzce w jakimś zamku . Wstałam i zobaczyłam ich …
- Ich ? Czyli kogo ?
- Nie wiem kto to był . Było ich trzech . Byli dumni i wdzięczni. Jeden z nich cały czas się do mnie uśmiechał . Ale nie tak jak ty, przyjaźnie  , tylko jakoś tak… jakby miał jakieś plany wobec mnie . Wypytywali mnie o różne rzeczy . Ja im mówiłam ,że nic nie pamiętam . Nie wiem kim byłam jako człowiek . Zupełna pustka . Jeden z nich bardzo się rozzłościł i kazał mnie jednemu ze swoich ochroniarzy mnie ‘zniszczyć’ . Ale ten , który się do mnie uśmiechał wstawił się za mną , sama nie wiem dlaczego , oraz kazał mnie zaprowadzić do mojej komnaty . Piękna szatynka wskazała mi drogę. W tym pokoju ściany były pomalowane na czarno , a na oknie była powieszona szkarłatna zasłona . Usiadałam na czarnym narożniku . W gardle cały czas mnie piekło . Nagle otworzyły się drzwi . Do pokoju weszła ta sama kobieta , która mnie tu przyprowadziła . W ręce trzymała duży kubek . Postawiła mi go na czerwonym stoliku i bez słowa wyszła . Sięgnęłam po naczynie . Była w nim krew . Troszkę się obrzydziłam ,ale z jakaś część mnie chciała to wypić . Wzięłam pierwszy łyk . Zasmakowało mi . A co lepsze , gardło przestało tak palić . Susem wypiłam resztę . Siedziałam tak i zastanawiałam się co się ze mną stało . Nagle podmuch wiatru jakimś cudem otworzył okno w mojej komnacie . Bez chwili zastanowienia wyskoczyłam przez nie i pobiegłam przed siebie . Jakaś siła przywiodła mnie tutaj i oto jestem . – skończyła swój monolog . Zaskoczył mnie . Jedno wiem . Była u Volturi’ch . I pewnie posiada jakiś talent , skoro Aro wstawił się za nią .
- Zaskoczyłaś mnie . – powiedziałam w końcu . Ta uśmiechnęła się lekko . W tym momencie z lasu wyszedł Jake . – Jacob , nie uwierzysz ...
- Wiem , wiem wszystko słyszałem . – przerwał mi . – Może dobrym pomysłem będzię jeżeli zaprowadzimy ją do domu , bo zaraz będziemy musieli już wyjeżdżać …
- Ach tak ! Wyjazd , zupełnie o tym zapomniałam . Chodźmy ! – zrobiłam krok w przód ,a Fiona podleciała pospiesznie i chwyciła się mojej ręki . Cieszyłam się ,że już mi zaufała. Jake szedł za nami z podejrzliwym wyrazem twarzy .
Weszliśmy do domu . Wszyscy stali na baczność . Przyglądali się Fionie z uwagą .
- Cześć wszystkim ! To jest Fiona . Uciekła od Volturi’ch .
- To niemożliwe … - powiedział Carlisle .
- Jak widać , jest możliwe – odezwała się Rosalie .
Po tych słowach wszyscy usiedliśmy na sofie ,a Fiona znów powiedziała swoją historię . Ja w połowie przeprosiłam ją i usprawiedliwiłam się naszym wyjazdem . Ona odrzekła ,że nie ma sprawy oraz ,że czuje się tu dobrze i bez problemu mogę ją samą z moją rodziną zostawić . Poszła na górę , przebrałam się w wygodne ciuchy . Spakowałam bagaż podręczny . Zażuciłam plecak na plecy i zeszłam na dół , zobaczyć , czy Jake już wrócił od siebie z domu . Okazało się ,że czeka na mnie przy schodach .
- Jacob , mógłbyś mi znieść walizkę , jest trochę ciężka … - poprosiłam łagodnym głosem .
- Jest za ciężka ? Dla półwampirzycy ? To coś ty tam spakowała ? – odrzekł z sarkazmem .
- Tylko potrzebne rzeczy  ! – usprawiedliwiłam się .
- Taaa , jasne . – powiedziawszy o poszedł do mojego pokoju i już chwilę potem schodził z moją torbą.
- Dziękuję ci . – w podziękowaniu pocałowałam go delikatnie . Od razu się uśmiechnął .
Pożegnaliśmy się z wszystkimi . Dostałam oczywiście wykład , jak mam się zachowywać i czego mam nie robić . Ale wiedziałam już ,że połowę z zabronionych rzeczy i tak zrobię . Najczulej żegnałam się z Bellą . Ona ,aż się „popłakała” ( wampiry nie płaczą , ale gdy mają taką potrzebę to wydają specyficzny odgłos) . Po tu całym żegnaniu się poszliśy z Jacob’em do samochodu . Emmet obiecał ,że nas podwiezie na lotnisko swoim Jeppem . W drodze „mój wujek” zobowiązał się pilnować Fiony pod moją nieobecność .
Na miejscu czekała nas jeszcze odprawa i inne duperele . Wszystko to trwało prawie godzinę . Potem usiedliśmy i pozostało tylko czekać na samolot …
_________________________
Trochę długo to pisałam ,ale nie miałam weny i do dzisiejszego dnia w mojej szkole wystawiali oceny , więc było ciężko . Ale jest już dobrze poprawiłam wszystkie oceny ,które chciałam poprawić . Więc mam średnią 5.2 :) Jak na gimnazjum to chyba dobrze , przynajmniej mi się tak wydaje :D
No nic , następny rozdział będze ciekawszy , mam już nawet pomysł na niego . Więc życzcie mi weny XD .